Misaotra - list z Madagaskaru
W zeszłym roku spędziłam pół roku na Madagaskarze, pracując charytatywnie w sierocińcu, całkowicie sponsorowanym przez indywidualnych darczyńców. Historie tamtejszym dzieci są tak poruszające, że trudno jest się uporać z emocjami. Porzucone sieroty, niedożywione, zaniedbane, przestraszone trafiały do naszego centrum. Szybko zorientowałam się jednak że te maluchy, dostały niepowtarzalną szansę dzięki pomocy zwykłych ludzi z tak odległego dla nich świata. Nagle mają możliwość nie tylko gdzie mieszkać i co jeść ale co jeszcze bardzo ważne pójdą do szkoły, do której nigdy nie trafiły by gdyby zostały tam skąd przyszły. A wszystko tylko dzięki pomocy ludzi z " Naszego Świata".
Poznałam wiele dzieci, które pozostają pod opieką Polskich Sióstr Sławy i Bożeny ze zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi. Ich misje w Ambohidratrimo oraz Berevo na Madagaskarze prowadzą szkoły. Siostry odwiedzają mieszkańców okolicznych wiosek w poszukiwaniu najbiedniejszych rodzin, którym potrzebna pomoc.
Dzieci na Madagaskarze jest wszędzie pełno i do późnych godzin wieczornych słychać dolatujące z wiosek ich radosne krzyki, zabawy, czy też śpiewy.
Dzieci są takie same jak inne dzieci na całym świecie. Różnią się kolorem skory, kolorem oczu, zwyczajami ale pomysły i marzenia maja podobne jak wszystkie inne maluchy. Każdy z nich ma swoja historię. W większości trudną i bolesną. Każdy chciałby być "kimś" jak dorośnie. Niewiele jest dzieci żyjących w normalnych rodzinach. Mężczyźni często zostawiają rodzinę i idą szukać pracy gdzie indziej. Z powrotem bywa różnie... Matki często nie mogąc wykarmić dużej ilości dzieci zostawia je u rodziny albo u obcych. Dzieci często pozostają całkowicie bez opieki i ostatecznie mieszkają na ulicy. Stamtąd nie ma już powrotu bez pomocy innych.
Malagaskie dzieci czekają na tzw. "adopcję na odległość".
Koszt takiej pomocy to ok 400zł rocznie. Daje możliwość nauki w szkole i obiadu w misyjnej stołówce, który najczęściej jest jedynym posiłkiem na tych maluchów.
Siostry pośredniczą w kontakcie miedzy rodzinami na Madagaskarze i w Polsce.
Pomagają im już rodziny z Kościana, Zamościa, Obry, i Kamienia. Są to rodzinne strony siostry Sławy. Często opowiada im o Polsce, o dzieciach i młodzieży która do nich pisze, przesyła zdjęcia. Tamtejsze dzieci cieszą się, że maja swoich przyjaciół w Polsce a otrzymana kartka czy tez zdjęcie wisi na ścianie w ich bardzo skromnych domach.
Problem analfabetyzmu na Madagaskarze jest wielki. Około 60% ludności nie umie czytać ani pisać. Widać to szczególnie na wioskach i daleko w buszu. W większości dotyka to dziewczęta. Z jednej strony jest jeszcze małe zrozumienie potrzeby edukacji, z drugiej zaś istnieje problem opłaty za szkołę. Szkoły prywatne, w większości prowadzone przez zgromadzenia zakonne nie są wspomagane przez państwo, a więc wymagana jest opłata. Szkoły państwowe są bezpłatne, ale poziom jest bardzo niski. Nie ma potrzebnych materiałów dydaktycznych, odpowiednich budynków, klasy są przepełnione, a nauczyciel bardzo często ma swoje sprawy do załatwienia, wiec z czystym sumieniem pozostawia dzieci bez opieki. Prawdą jest też to, ze szczególnie w buszu, poziom nauczyciela jest niekiedy niewiele większy od poziomu ucznia. Ostatnie wydarzenia polityczne związane z wyborami prezydenta, szerząca się korupcja, wcale nie pomagają wydostać się ludziom z nędzy.
W szkołach państwowych, dzieci same zaopatrują się w zeszyty, a wielu na to nie stać, wiec często przerywają szkole i powiększa się grono analfabetów.
Wiele dzieci z wiosek w pobliżu Katolickich Misji Franciszkanek może się uczyć dzięki tzw. adopcji na odległość, czyli opłaty za naukę w szkole, zakup przyborów, czy tez ofiarowaniu dziecku talerza ryżu.
Chciałabym zaangażować się w znalezienie kolejnych rodzin, które stać na ten wielki gest serca i chcieliby przyczynić się do pomocy innym.
W imieniu Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi i wszystkich maluchów w ich szkołach serdecznie dzięki!
Kasia Białous (mama, Grażyna, tak pisze o swojej córce - przeczytaj)
RASOARIMANANA Dina Tantely urodziła się 08.01.2004

Tantely oznacza Pszczółka
Ta mała pszczółka w tym roku po raz pierwszy przyszła do szkoły i zaczyna swoje doskonalenie się od przedszkola. Ma starszego i młodszego brata i 2 młodsze siostry. Rodzice są bez stałej pracy, a w domu panuje okropna bieda. Tantely często przychodzi do szkoły głodna. Teraz korzysta ze szkolnej stołówki.
Możesz pomóc Tantely lub innym dzieciom sponsorując im szkołę za jedyne 400zł rocznie, to tylko 33zł miesięcznie! Ofiarując jej rodzinie swoją pomoc dajesz Tantely szansę, której inaczej by nie miała.
Misaotra to po Malagasku dziękuję. Dziękujemy w imieniu rodziców małej Tantely.
Osoby zainteresowane zapoznaniem się historiami innych dzieci oczekujących na ‘adopcję na odległość’ oraz mogących ofiarować wszelką pomoc dzieciom z Madagaskaru, proszę o kontakt mailowy na mojmadagaskar@gmail.com
Tu przeczytasz o misjonarkach
Wiecej o dzieciach z Madagaskaru











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.