ElKis/Sępica

Sępica drapie i bije brawo

I to jest projektu wielki walor. Ma łączyć, nie dzielić. Ma uwrażliwiać, nie indoktrynować.



Znowu byłam świadkiem żałosnego pokazu moich rówieśników. Pokazu stężonej niechęci, że nie powiem – nienawiści. Czworo 50+ w autobusie obsmarowywało młodzież. Głośno, z jakąś mściwą satysfakcją: że niewychowana, że chamska, że nie ma żadnych wartości. Powód? Nie ustępują miejsca starszym. Milczałam. Przysięgłam, że koniec z wtrącaniem się, bo oznacza to zawsze początek awantury. Ale pazury mi drgały i dziób szczękał. Bo kilka dni wcześniej po raz kolejny doświadczyłam  wrażliwości i empatii młodzieży.

Na seminarium  „O tym nie można zapomnieć…” wysłuchałam trzydzieści  listów chłopców i dziewczyn, napisanych do kobiet, które przeżyły Ravensbruck. Te listy potwierdzały, jak głęboko krzywdzące mogą być łatwe, prostackie uogólnienia. O moich wrażeniach pisałam już po pierwszej edycji projektu. Powtórzyło się ono w pełni także w tym roku.

Młodzież  jest nie tylko przedmiotem tego projektu, także jego podmiotem. I na pewno – partnerem. Pełnoprawnym, świadomym, w czym bierze udział. Kobiety ocalałe ze straszliwego obozu – m.in. Krystyna Cieliszak, Alicja Kubecka, Krystyna Zając, Stanisława Tkaczyk, Barbara Piotrowska –  swoje traumatyczne doświadczenia przeżywały w czasie, gdy miały tyle lat, ile oni teraz. Jako uczestniczki historii, poprzez bezpośredni kontakt  budują ich wrażliwość i system wartości.  Przeżycia z obozu stanowią niepowtarzalny budulec dla artystycznych  i kreatywnych działań młodzieży: tekstów, reportaży, filmów, spektaklu teatralnego. Pierwsza edycja projektu zgromadziła siedem szkół, warszawskich i podwarszawskich. Tegoroczna -    trzydzieści, z całej Polski.

To wielki sukces dwóch autorek pomysłu i współorganizatorek projektu: Hanny Nowakowskiej z Fundacji JA KOBIETA i Elżbiety Sęczykowskiej z Fundacji MECENAT SZTUKI. 

Wraz  z Anną Klimowicz  z Centrum Edukacyjnego  IPN Przystanek Historia realizują akcję,  której forma jest w stanie  zainteresować  młodych ludzi historią. Sprawić, by stała się nie tylko lekcją do odrobienia, ale powodem dla własnych, kreatywnych prac.  Zrobiły wspaniałą robotę.

Niewątpliwie  znalazły partnerki w osobach nauczycielek i nauczycieli. Ci mogą  być dumni ze swoich uczniów, z ich  dojrzałości myślenia.

Na seminarium tłem dla  listów uczniów były głosy historyków: Agnieszki Rudzińskiej,  prof. Andrzeja Kunerta, dr Arkadiusza Walczaka i  ks. Roberta Ogrodnika. W przystępny, ale pogłębiony sposób przedstawiali wiedzę o problematyce, wokół której projekt jest realizowany.

Z mojej  obserwacji wynika, że toczy się on poza aktualną walką polityczną: czy ważniejsza jest pamięć  historyczna czy myślenie o przyszłości. Że nie dąży do przeciwstawiania racji, lecz do równowagi, do międzypokoleniowego porozumienia.

I to jest jego wielki walor. Ma łączyć, nie dzielić. Ma uwrażliwiać, nie indoktrynować.

I dlatego uważam, że w skądinąd ciekawych  wypowiedziach uczonych  głów znalazły się elementy nie mieszczące się w tej idei. Jakiej myśli  służyć miało przeciwstawienie  młodzieży Wojewódzkiemu, jako temu, który „inaczej zadaje pytania”  niż oni?  Jaką ideę miała wzmocnić uwaga o panującym „negatywnym kursie przeciw kościołowi i Panu Bogu”?

Młodzież, która nie ustępuje miejsca starszym to ta, która uważa ten gest za odgórny nakaz, przymus, za zniewolenie. Dzisiejsza młodzież jest starsza niż my w jej wieku i nie cierpi być zniewolona. Odrzuca też manipulowanie. Czy po seminarium miałaby przestać kochać Wojewódzkiego?  I zacząć nękać tych, co prowadzą „negatywny kurs”? Wolne żarty.

W tym tkwi siła projektu, że pokazuje on młodzieży pozytywne przykłady i otwiera dla niej możliwości działania, a nie nakazuje czy zaleca. I dlatego ma wszelkie szanse rozwinąć się na całą Polskę.


Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska


PS. W projekcie wzięły udział szkoły z Dębe, Giżycka, Góry, Kielc, Lublina, Legionowa, Łodzi, Piaseczna, Warszawy Komornicy, Ostrowca, Gniezna.


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • kama 12/04/2012, 19:16

    No coz- mlodziez jest rozna-podobnie jak i seniorzy sa rozni...Osobiscie wole ten typ wrazliwosci u mlodziezy,ktory jednak nakazuje ustapienia miejsca w tramwaju schorowanej staruszce,niz ten,ktory ogranicza sie wylacznie do wzruszania sie losami wojennych ofiar...