Styl 50 plus

Nie wtrącaj się!

Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Chciałaś pomóc, a skończyło się awanturą. Poradziłaś od serca, a zostałaś zignorowana.

Czy świadczy to o tym, że twoje dzieci cię nie szanują, nie kochają lub zwyczajnie nie liczą się z twoim zdaniem? Nie! One po prostu chcą żyć własnym życiem.

Niektóre mamy mają brzydki zwyczaj wtrącania się do życia swoich dzieci, nawet, gdy te dzieci dawno stały się już dorosłe, założyły własne rodziny i chcą decydować same o sobie. Oczywiście, gdy dziecko ma kilka czy nawet kilkanaście lat ingerencja rodzica w jego życie jest nieunikniona. Jednak w miarę upływu czasu, gdy dziecko staje się coraz starsze i z dziecka zmienia się najpierw w nastolatka a potem w dorosłego człowieka, ingerencja ta powinna stawić się coraz rzadsza. Warto pozwolić podejmować dziecku samodzielne decyzje już na etapie szkoły podstawowej po to by nie miały z tym problemów w dorosłym życiu. Trzeba pamiętać, że bez względu czy rodzice tego chcą czy nie, dziecko wejdzie w końcu w taki wiek, że będzie zmuszone decydować o sobie, a gdy mu się na to nie pozwoli w dzieciństwie i we wczesnej młodości, może mieć z tym ogromne problemy.

 

Wtrącanie się do życia dorosłych dzieci i próby decydowania za nie lub wymuszania na nich pewnych decyzji może skończyć się straszną awanturą, lub co gorsza tym, że syn (lub córka) będzie nieszczęśliwy (nieszczęśliwa), ponieważ wtrącanie się rodziców dotyczy często decyzji, które mają zaważyć na całym życiu młodego człowieka (wybór szkoły, studiów, partnera życiowego).

 

W niektórych rodzinach jest też tak, że rodzice wtrącają się do życia młodych ludzi w kwestiach drobnych i potencjalnie bez znaczenia, które gdy się skumulują potrafią doprowadzić do szału. Trudno jest, bowiem spokojnie słuchać we własnym domu uwag, że pokój jest pomalowany w nieodpowiedni sposób, szklanki stoją nie w tej szafce, co trzeba, a pies nie powinien spać na kanapie. Często osoba mówiąca nie widzi nic złego w tym, co mówi, przeciwnie, wydaje jej się, że udziela młodym dobrych rad, za które powinni być jej wdzięczni. Gwarantuję jednak, że gdyby zamienić się rolami, dla notorycznego „wtrącacza”, takie uwagi wcale nie były by mniej irytujące niż dla osób do życia, których się wtrąca.

 

Dlatego czasami warto zastanowić się dwa razy nim udzieli się dobrej rady lub skrytykuje jakąś decyzję swoich dzieci. Wystarczy wtedy zapytać siebie: czy chciałabym (chciałbym) by ktoś inny podejmował za mnie decyzje w sprawach mojego własnego życia?

 

Małgorzata Ożóg-Wierzbicka

Autorka w 2008 roku ukończyła studia prawnicze i urodziła dziecko. Większość czasu poświęca opiece nad synkiem, który jest miłością jej życia i inspiracją do tworzenia. Amatorsko pisze artykuły i felietony, głównie o sprawach bliskich jej życiu.

 

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • AGNIESZKA345 10/03/2014, 18:53

    TAK POWINNO BYC ,NIE MOZNA POZWOLIC SOBIE ZEBY KTOS WPIERDALAL SIE BUCIORAMI W NIE SWOJE ZYCIE I SPRAWY , BO POZNIEJ CIERPIA NA TYM DOROSLE DZIECI ,

  • babcia Jadzienka 25/01/2014, 0:42

    funkcjonuje w naszej rodzinie powiedzenie "Babciu nie martw sie", ktore znaczy wszystko co mlody czlowiek chce powiedziec do starszej osoby by dala mu spokoj.