Podpatrzone, podsłuchane
Podpatrzone, podsłuchane na zebraniu Moherowych Teściowych w dietetycznej jadłodajni „Zawiść” ul. Miłość bliźniego 3.
Od jakiegoś czasu dochodziły mnie słuchy, że w jadłodajni ”Zawiść” odbywają się tajne zebrania pań zwanych Moherowymi Teściowymi. Słuchy te powiedziały, że panie mają moherową mentalność i charakter typowej teściowej, stąd ich nazwa, a ożywioną działalność na niwie społecznej podpierają swoim hasłem: młodszym, zdolniejszym, szczęśliwszym mówimy zdecydowane NIE! Zaciekawiło mnie to bardzo, ale umówienie się z którąś na wywiad, bądź też reportaż z zebrania był nieosiągalny, jako że spotkania były ściśle tajne, tak samo jak działalność każdej z pań na własną rękę. Ale ja, jako dziennikarz z powołania uparłam się dowiedzieć czegokolwiek. Zmyłam makijaż, obcięłam paznokcie, złożyłam buzię w ciup a rączki w małdrzyk i skromnie w szmacie na grzbiecie usiadłam w kąciku jadłodajni racząc się jak pozostałe bywalczynie jogurtem z kawałkiem selera naciowego (łeeee...). W brzuchu mi burczało, było mi niewygodnie w płaskich sznurowanych butach, ale za to słuchałam pilnie. Panie naradzały się nad zniszczeniem pewnej miłej, Bogu ducha winnej kobiety, która wyraźnie miała lepszą passę od nich. Zdobywała jakieś nagrody, wyróżnienia w konkursach, a one uznały, że piszą lepiej od niej więc najlepiej pozbawić ją możliwości pisania. Szepnąć słówko po cichu, że pewnie ktoś jej pomaga, a głośno ganić artykuły, poezję i prozę, zwłaszcza to, za co przyznali te niesłuszne wyróżnienia. Nie śmiać się z satyry ale głosić wszem i wobec, że jest obrazoburcza, że autorka ośmiesza odwieczne narodowe hasła: Bóg, honor i ojczyzna. Wtedy jest nadzieja, że inni za przykładem pań nawet nie czytając potępią jej pisanie. Następnym punktem programu była pomoc koleżeńska ze strony panów. Moherowe Teściowe jako przyzwoite mężatki nie prosiły o podwiezienie czy inną pomoc mężów koleżanek, a jak nieliczne z nich były niezamężne i prosiły, to miały święte prawo. Ona prawa nie miała! Jeżeli któraś z nich spotkała na zebraniu towarzyskim czy hobbystycznym kolegę i siedziała z nim przy jednym stoliku to było to prawomyślne i bogobojne, jeżeli usiadła ta młodsza i zdolniejsza to należało kolegę natychmiast wyrwać z jej pazernych szponów,bo jeszcze go nie daj Bóg na złą drogę sprowadzi! W tym celu najlepiej posłużyć się anonimem bądź poprosić znajomą o telefon do jego żony, czy jej narzeczonego. Żona niech lepiej pilnuje męża, a narzeczony niech znajdzie inną odpowiedniejszą kobietę. Po ustaleniu szczegółów panie z satysfakcją schrupały kolejną łodygę selera, żeby ani grama nie przytyć, bo tamta nie dość, że młodsza, nie dość, że zdolniejsza to jeszcze puszysta i przytulna, co najlepiej ocenić językiem Teściowych jako tłustą krowę bez gracji. Ja jednak znałam kobietę, nad którą dyskutowały i wiedziałam, że ma za sobą kilka lat baletu, więc chciał nie chciał ile by nie ważyła porusza się ładnie i lekko. Nogi w sznurowanych trzewikach mi ścierpły, głowa w moherowym berecie paliła żywym ogniem, ale przetrwałam na posterunku do końca. Usłyszałam jeszcze jak panie złożyły przysięgę tępienia zła, niemoralności, gejów i Murzynów i rozeszły się do domów. A mnie jeszcze długo nie chciało się ruszyć z miejsca. Medytowałam nad programem ich spotkań i nijak nie mogłam go zrozumieć. Jeżeli uważają się za lepsze od innych, to niech próbują to udowodnić, jeżeli chcą ją sprowadzić na drogę prawości i cnoty, to niech z nią rozmawiają, jeżeli chcą ją odchudzić to niech jej polecają dobre diety, jeżeli koniecznie chcą być takie jak ona, to niech się od niej uczą. Ja na jej miejscu walczyłabym nie piórem, ale prawem i pięścią. Niestety ta kobieta tak naprawdę urodziła się w nie swoich czasach i jest na tyle głupia, żeby wierzyć, że ludzie są mądrzy i dobrzy, a podłość i zawiść to tylko takie hasła w słowniku. Kobieto zmądrzej nareszcie!
Polowanie
Sfora świętoszek, ogarów cnoty
za czarownicą puściła się w pogoń,
choć nie wadziła przecież nikomu,
spokojnie szła własną drogą.
W ruch poszły widły zawiści,
grożą jęzorów ostre łopaty.
„Utopić wiedźmę w stawie zazdrości,
na kole miłosierdzia łamać gnaty!”
Ostrzegły tego, co z nią przestaje
czym to się skończyć może.
Łatwo ułożyć stos z chrustu plotek,
podpalić go oszczerstwem w imię Boże!
Kto wydał wyrok i go wykonał?
Stchórzył kandydat na bohatera.
Trudno kłaść krzyżyk pod wyrokiem
i w średniowieczu i teraz.
Jola Miśkiewicz
Od zawsze pisałam do szuflady. Od 2008 r. biorę udział w programie "Babcia nadaje", który teraz przekształcił się w "Latające Babcie". Piszemy bajki, wydajemy książeczki, spotykamy się z dziećmi w przedszkolach, ośrodkach, bibliotekach i czytamy nasze bajki.Zdarzaja mi sie już samodzielne spotkania autorskie - niestety nadal nie moge przekonać wydawnictw, że moje utwory są warte druku. Piszę bajki, wiersze, artykuły do Kobiety Puszystej i Kobiety Łódź, książki dla dorosłych. Wysłałam też sztukę na Komediopisanie. Wraz z innymi Latającymi Babciami jesteśmy ostatnio ulubienicami łódzkich mediów.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.