Ulubieńcy lusterka
Kończąc poprawianie fryzury nie omieszkałyśmy przed odłożeniem lusterka, objąć rozmarzonymi oczami naszych bohaterów choć przez chwilkę. Nie wiadomo czemu, dodawało to życiu czaru i wdzięku szarej codzienności.
Czas płynął i nowi „piękni” pojawiali się coraz gęściej. Najpierw dzięki telewizji, również czarno-białej, potem w tygodnikach. Dzisiaj możemy ich wybierać spośród wielu codziennie – dla każdego wg gustu i upodobania.
Czy ktoś pozostał przy swoich dziewczyńskich sympatiach? Czy gdzieś w jakiejś szufladzie ciągle tkwi biało-czarne lusterko, w które przez chwilkę się wpatrujemy? Czy wzrusza nas dalej i jeszcze ciągle fotka Paula Newmana lub kapitana Klossa ze starego tygodnika? Czy powracamy do tych samych książek, czy – jak cała rzeczywistość - nasze gusta i sympatie przeszły kompletną metamorfozę i porzuciłyśmy ulubieńców na zawsze?
Ja mam dla nich ambiwalentne uczucia. Są częścią moich czasów i sentymentów. Ale chyba lusterka pozostaną już na zawsze na dnie szuflady. Książki lepiej zniosły próbę czasu. I wiecie co zauważyłam? Że po pewnym czasie, gdy wracam do jakiejś dawno przeczytanej lektury, czytam zupełnie inną książkę. Lata które minęły; dystans, i doświadczenia uniwersalne prawdy które poznałam dopiero po latach zmieniły wartość i sens lektury.
No, może poza „Pchłą Szachrajką”, która zawsze mnie bawiła. Tylko mężczyzna mógł opisać kobietę w tak złośliwy, przewrotny i prawdziwy sposób 
Ewa Kubicka 50+











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.