Weekend w Górznie
Cisza i cudowny spokój, którego szuka wiele z nas po całym tygodniu pracy można znaleźć właśnie w bajkowym Górznie, w którym spędziłam weekend. Ostatnie jesienne dni tego roku były słoneczne więc fotograficzne łowy okazały się udane, nasz kolega Paweł nazwał je nawet „fotograficznym safari”, jako że nasza grupa „mieszczuchów” biegała z aparatami fotograficznymi już od bladego świtu.
Na terenie Parku Krajobrazowego utworzono sześć rezerwatów przyrody, między innymi „Jan Brynicy”, który jest głęboki na 40-50 metrów. Taki wąwóz wyżłobiła najczystsza rzeka regionu Brynica, która na odcinku rezerwatu przypomina górski potok z pluskającymi w nim pstrągami. Właśnie na dnie jaru jest najniższy punkt parku 73 m n.p.m., najwyższy zaś 197 m n.p.m. znajduje się na Sarniej Górze. W sąsiedztwie jaru rośnie najsłynniejsze drzewo parku, jest nim 400-letni dąb, nazwany „Dębem Rzeczypospolitej”, trzydzieści dwa metry wysokości i ponad sześć metrów w obwodzie. Bardzo ciekawy jest też „Szlak czosnku niedźwiedziego”, na którym możemy zobaczyć czosnek niedźwiedzi – bardzo rzadko występującą roślinę i przekonać się jak pachnie w naturze. Górzno zyskało również miano Polskiej Stolicy Triathlonu. Pierwsze zawody zorganizowano już w 1989 roku i imprezę dla „żelaznych” ludzi organizuje się je nieprzerwanie do dziś.
Górzno ma wszelkie walory, by stać się turystyczna perła na mapie wycieczek po naszym pięknym kraju. Przez cały rok utrzymuje się w Górznie unikalny mikroklimat, działający leczniczo na drogi oddechowe i układ nerwowy. Nieźle rozwinięta baza noclegowa (ponad 300 miejsc) ma oferty na każdą kieszeń. Polecam Górzno jako idealny kierunek wyprawy weekendowej, doskonale miejsce o każdej porze roku.
Specjalnie dla kobieta50plus.pl Hanna Nowakowska


Kraina ta słynie z legend. Oto dwie z nich, choć jest ich dużo więcej:
Złoty dzban
Kiedyś przed wieloma laty, we wnętrzu wzgórza nad jeziorem w Górznie, były obszerne groty, które zapełniali jacyś bliżej nieokreślani mieszkańcy. Na tym to wzgórzu, zawsze o północy, ziemia się rozstępowała i z wnętrza wychodziła młoda, piękna dziewczyna ze złotym dzbanem na ramieniu. Była ubrana w srebrzystą suknię, głowę zdobiły długie złociste włosy, a szyję czerwone korale. Dziewczyna wolnym krokiem podchodziła za każdym razem do jeziora, nabierała do dzbana wody i równie wolno wracała do otworu w górze. Towarzyszyły jej dziwne zjawy i jeszcze dziwniejsze jakieś nieludzkie głosy. Mówiono o niej, że miała dobre i czułe serce i że woda gasiła pragnienie przebywających w podziemiach bliżej nieokreślonych istot.
Czarny kot
W pobliżu Górzna znajduje się mała wioska o nazwie Fiałki. Do Fiałk prowadzi droga tuż nad brzegiem jeziora. Kiedyś do mieszkańców przechodzących tędy, o północy, z szuwarów rosnących obok, zawsze wybiegał duży czarny kot, świecący niesamowicie ślepiami i towarzyszył im w drodze. Znikał równie tajemniczo i niespodziewanie jak się zjawiał, ale dopiero, gdy ukazywały się pierwsze zabudowanie Fiałek. Prócz napędzania sporego strachu przechodniom, kot nikomu krzywdy nie czynił. Powiadano, że to niechybnie jakaś pokutująca dusza.
Jeśli macie ochotę na więcej proszę wejść na stronę www.legendygorzna.webpark.pl
A może znacie ciekawe legendy i jeszcze ciekawsze miejsca? Podzielcie sie nimi.... Chętnie zamieścimy wasze relacje na stronie www.kobieta50plus,pl











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.