Trzynastka Skrzydlatej
Zmieniała pracę wiele razy i przy każdej nowej bardzo entuzjastycznie podchodzi do nowych wyzwań. Któż byłby lepszy niż Skrzydlate, by opisać nam "jak to się robi". Zwłaszcza, że na spotkania z pracodawcą idzie na całkowitym luzie. Niemniej jednak osoby o słabych nerwach proszone są o przełączenie na inny artykuł.
Oto praktyczne rady Skrzydlatej:
1.podstawa to mieć jakiekolwiek nawet małe pieniądze....bez tego się szarżuje, bo jest strach ze się zdechnie z głodu,
2. dobrze jest czasem wziąć "byleco" dla świętego spokoju....
3. potem trzeba słać gdzie popadnie papiery, swoje cv....
4. ....a każde spotkanie traktować jako okazję do poznania nowych ludzi i przyglądać się ochoczo temu co się dzieje naokoło, zawsze można pogadać o czymkolwiek jeśli praca nie wypali...
5......i nie krępować się, trochę podkoloryzować na swój temat,
Zasada numer jeden:
nie masz doświadczenia? to cie nie przyjmą! a jak masz je zdobyć żeby zacząć pracować? patrz punkt 6.
6.....trzeba łgać...
przykład autentyczny: jedna kobieta pojechała do Stanów i zatrudniła się jako sekretarka nie wiedząc nawet co to fax, łgała jak najęta, wywalili ją zaraz, i tak było kilka razy, a po kilku to już znała wszystko, i fax, i komputer i całą resztę, ot cała tajemnica .. i koniec...
7. trzeba być otwartym, uczyć się i zasuwać dalej..
8. ale już w pracy nie udawać starej cioty co to wszystko umie... takiego starego wymądralca,
9. chętnie uczyć się nowych rzeczy...
10. poza tym tacy co umieją wszystko i są najlepsi mają od cholery roboty i po co? żeby się męczyć?
11. ciutkę pokory nie zawadzi..
Zasada numer dwa:
ogólnie ludzie lubią trochę słabszych od siebie bo im wtedy ego fajnie puchnie,
12. tylko przy szefach jest się debeściakiem..
a co ja będę pisała, wy to wszystko wiecie...
13. a jak się tę pracę straci to dalej trzeba tłuc temat nie przejmując się upadkiem, tylko Rzesza upadla całkowicie, reszta może się podnieść...
a szukanie pracy?.. akuratnie niby szukam ale już bez takiego ciśnienia, bo mi dali stypendium i trochę maluję, ja się poruszam czasowo w obrębie najbliższego tygodnia, dalej nie planuję bo nie mam podstaw do planowania.. mogłabym popaść w depresje
p.s. pracowałam już jako krawcowa, jako grafik komputerowy, jako kierownik produkcji filmowej, i omal nie zostałam instruktorką plastyki dla niepełnosprawnych, zlękłam się niskiego wynagrodzenia i dojazdów, strasznie bym chciała pisać artykuły ale jeszcze nie dostałam odpowiedzi, nie odpisali jeszcze.
Skrzydlate (i pamiętajcie: na luziku)
I dyscyplina dodatkowa (zasada nr 3):
14, jeśli się ma dobrą prezencję nie należy wysyłać cv z datą urodzenia tylko pod jakimkolwiek pretekstem walić drzwiami osobiście......lepiej działa,sama wypróbowałam
życzę dobrych i celnych trafień i pamiętajcie...... na luzie....s.














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
B. 31/12/2013, 15:31
zeby wam calkiem ego nie spuchlo. :). Wylecialam z roboty tylko i wylacznie dlatego, ze po pol roku poprosilam o podwyzke. Uwazalam, ze zasluzona. Staralam sie bardzo, przychodzilam punktualnie, nie bylo zadnych skarg, bylam w pracy szanowana i lubiana. Staralam sie wypelniac swoje obowiazki na 100 %. Wylecialam z mety, bez racjonalnego wytlumaczenia, bez zwyczajowego typa na swieta. Poczulam sie jakbym dostala po pysku. Taki jest biznes. Jasne, ze podejme nowa prace. Ale za chwile. Chce odpoczac, ogarnac sie. znam swoje atuty.