Weranda literacka

Ból

Druh nasz codzienny, rzetelny informator o stanach organów, jednojajowy bliźniak gehenny, cyniczny protektor nadziei zmian stanów.

Nieproszony całodobowy stróż

nieludzko zmęczonych ciał i dusz.

 

Bez niego nie ujrzysz światła najlepszego ze światów

i nie przeczujesz mroczności zaświatów.

Twój, mój, nasz – nieporównywalne

jak odciski palców, sztormy, wiatry halne,

progi tolerancji indywidualne.

 

Ból - krzyżem do dźwigania

znieczulony - jest jak

krzyż bez zmartwychwstania.

 

Gdy jednak się go pokona

łąka robi się zielona

i śpiewamy chętnie

o ile nas On nie pożre doszczętnie.

 

Smakując doczesność pazernie

namiętnie baczmy na migrenę,

totalnie miażdżącą jestestwo kruche,

na mądre napomnienia i przestrogi głuche.

 

Ból duszy nie do uśpienia

zwłaszcza niezawiniony, powalający

ból zdrady, niezrozumienia rozmazujący

spojrzenie czystego sumienia.

 

Zaskakująca zmiana kolejności odchodzenia

w przestrzeń fizycznego niebytu

dzieci przed rodzicami - nie do pogodzenia.

 

Niewdzięczność i zapomnienie

kwestionują niegdysiejsze zapomnienie.

Wyjątkowo bóle rodzenia oraz tworzenia

niosą niekiedy wybrańcom radość istnienia.

 

Na schodach ku wieczności, 

pochyłej równi przeznaczenia,

kiedy Druh codzienny odchodzi powoli,

ustępują również  metafizyczne dolegliwości.

Dlaczego więc tak bardzo boli

świadomość Nieuchronności?

 

Jadwiga Siwińska-Pacak lipiec-sierpień 2009

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.