Weranda literacka

Coś się kończy, coś zaczyna

Coś się kończy, coś zaczyna

Styczeń, piątkowy poranek. Jak co dzień przyniosłam z osiedlowego kiosku prasę i przy świeżo zaparzonej kawie zaczęłam przeglądać gazetę. W dzienniku „Polska The Times”, natrafiłam na artykuł zatytułowany „Jak napisać swoją pierwszą książkę”.

Zainteresowałam się, w mojej szufladzie leżały trzy niewydane rękopisy. Z wydawnictw dostałam kurtuazyjne odpowiedzi, a to o zapełnionym planie wydawniczym, a to że nie taki profil powieści, a to że gratulują mi warsztatu, ale nie skorzystają z propozycji…

W artykule podkreślono, że warsztaty przygotowano z myślą o kobietach 50+, na co moje 66 zaśmiało się radośnie: popatrz, popatrz, coś dla ciebie, możesz poszaleć.

Wykręciłam podany w gazecie numer. Fundacja JA KOBIETA – usłyszałam w słuchawce miły głos, który od razu mnie ośmielił i poinformowano mnie o szczegółach warsztatów.

Idąc na pierwsze zajęcia pytałam samą siebie: kogo spotkam? Jaką osobą okaże się prowadząca kurs ? Czy sprostam wymogom?

Obawy okazały się płonne. Współuczestniczki kursu zostały jakby celowo dobrane przez Organizatorki kursu, od razu wytworzyło się porozumienie i zaczęła twórcza wymiana zdań. Prowadząca kursy Sylwia Siedlecka okazała się bardzo młodą osobą ujmującym uśmiechu. Jej widoczne skupienie dodało mi otuchy. Będzie dobrze – pomyślałam. Nie myliłam się. Pani Sylwia a za chwilę Sylwia, bo od razu na wstępie o to poprosiła, postawiła sobie za cel wydobycie z nas drzemiących w ukryciu literackich pasji.

Dziesięć kolejnych sobót minęło „jak sen jaki złoty”. Oswajałam się z warsztatem pisarskim, poznawałam błędy, które popełniłam w swoich tekstach, przymierzałam się do nowych gatunków literackich.

Również moje koleżanki poszybowały na skrzydłach Pegaza. Z wykładu na wykład doskonaliły swoje umiejętności poetyckie. Jadwiga, Mira i II Elżbieta przynosiły na kolejne spotkania wiersze, które zaskakiwały trafnością odbioru otaczającego świata i nie ukrywam, wzbudziły we mnie lekkie uczucie zazdrości. Ja dołączyłam do koleżanek piszących prozą.

Zżyłyśmy się ze sobą. Żal było się rozstać. Ale okazało się, że to nie koniec naszych spotkań. Przygotowuję się bowiem do wyjazdu na plener literacki do Serpelic nad Bugiem. Organizowany przez Fundację JA KOBIETA wyjazd będzie okazją do kolejnych dni pracy pod opieką Sylwii. Z warsztatów przywieziemy zapewne nowe utwory. Przyrzekłyśmy sobie, że po powrocie spotkamy się razem, żeby podzielić się wrażeniami.

Alicja Rościszewska  maj 2009



Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.