Refleksje z klasztoru - Zakroczym
Zdanie nasze polegało na wybraniu z poszczególnych dekad naszego życia jakiegoś przedmiotu, z którym kojarzy nam się ten czas. To coś w rodzaju pasażu po naszym życiu z rekwizytem w dłoni.
Chcę wam zaprezentować moją pracę. Oto ona.
1. Mandolina
Leżała pod choinką w moje 7 urodziny. Darczyńca sam był niespełnionym wirtuozem tego zapomnianego instrumentu. Wokół tego instrumentu przez następne lata kręcił się cały świat. Nie były to obroty radosnego dziecięcego bąka a raczej wysiłek konia, który wędruje po okręgu ciągnąc ramię kieratu. To nie jest miłe wspomnienie, lecz to właśnie mandolina kojarzy się mi z pierwszą dekadą mojego życia.
2. Princeska
Uszyta przez mamę granatowa, prosta z paskiem nie na wysokości talii lecz bioder. Pasek zapinany na dużą zdobną metalową klamrę. Ten bezrękawnik zastępował mi szkolny fartuszek, którego nie lubiłam. Zawsze pod niego zakładałam białe bluzeczki. Z tym ubraniem wiązało się drobne oszustwo. Otóż, długość princeski zupełnie mnie nie satysfakcjonowała, po prostu była zbyt długa. Po wyjściu z domu zaopatrzona w pudełeczko szpilek podpinałam dół sukienki na taką długość, abym mogła wyeksponować już wtedy zgrabne długie nogi. W drodze powrotnej następowała czynność odwrotna, opanowałam ją do perfekcji. Co najbardziej zaskakujące nigdy się to nie wydało mimo, że trwało prawie dwa lata.
3. Pociąg i tulipany
Chociaż to nie zabawka a rzeczywistej wielkości pojazd szynowy. W tamtym czasie to wokół jego właśnie i tulipanów toczyło się moje życie. Był to czas wzruszeń, uniesień serca, pierwsza i prawdziwa miłość. Radosne spotkania i rozstania pełne wzruszeń i łez, taka wagonowa miłość. Pozostały wspomnienia, sentyment, uśpione gdzieś na dnie serca uczucie, które tli się nadal jak kadzidło. Teraz każda podróż pociągiem przywołuje tamto wspomnienie, tamte obrazy, tamten zapach, jakąś tęsknotę i żal. A tulipany – tulipany są nierozłącznie związane z pociągiem i mężczyzną mojego życia. Szczególnie te żółte, rwane ukradkiem z miejskiej rabaty.
4. Kolczyk
Dostałam go od mojego męża. Przywiózł mi go z podróży służbowej. Kolczyk był srebrny, finezyjny w swojej prostocie, ale wyjątkowy. Piękny drobiazg, maleńkie arcydziełko. Był tylko jeden – dlaczego? Do tej pory to tajemnica, nie wyjaśniona historia. Czy tak miało być, czy też nie. Któż to wie? Małżonek zdziwiony. To muszą być dwa??? Leży więc ten ,,jedynak” w ozdobnym puzderku w kształcie muszli i czeka. Może kiedyś pojawi się jego bliźniak…?
5. Skorupiak
Był ze mną przez co najmniej 10 lat. Wynurzył się pewnego kwietniowego wieczoru z wanny pełnej piany podczas mojej kąpieli i mocno zatrząsł moim domem i rodziną. Cały świat przez długi czas obracał się wokół tego stworka. Długo go obłaskawiałam i wypraszałam, aż się poddał, wycofał tak jak ma w swoim życiowym zwyczaju. Pozostawił po sobie drobny ślad niewidoczny dla nikogo – wewnętrzny niepokój, oby już nigdy nie wrócił. Teraz biorę tylko prysznic, nie zanurzam się w pachnącej pianie.
6. Waga
Waga, bo od 50 roku walczę z jej licznikiem. Było ich już kilka. Wszystkie spotkał ten sam los. W porywach gniewu i braku efektów katorżniczej niekiedy diety, wyrzeczeń, oblizywania, połykania ślinki, burczenia w brzuchu i innych takich masochizmów. Wymierzałam temu nikczemnemu i przewrotnemu przedmiotowi karę. Była ona przeróżna z efektem zawsze takim samym. Trzeba było kupić następną wagę.
Podobało się? Spróbujcie same przewędrować swoje życie i na pewno znajdziecie jakiś drobiazg, który w poszczególnych dekadach dominował.
Podsumuję mój udział w warsztatach. To był czas dla mnie zbawienny i korzystny pod wieloma względami. Mój warsztat ,,twórczy” wzbogacił się o nowe pożądane umiejętności i wiadomości. Wiem więcej na temat błędów jakie popełniam i upewniłam się co tak naprawdę najbardziej mnie w tej zabawie kręci. Jaki jest mój styl, jaka jest moja ścieżka w tej literackiej gęstwinie. Odświeżyłam wiadomości, odświeżyłam umysł. Spotkałam się z koleżankami ,,po piórze” i poznałam nowe urocze dziewczyny, które przyznam zaimponowały mi swoją wrażliwością i niebanalnym twórczym dowcipem. Wszystko jednak nie byłoby takie gdyby nie Sylwia nasza troskliwa i nieoceniona mentorka. Wielkie dzięki! Mam nadzieję, że spotkamy się niebawem i już cieszę się na to spotkanie.
Ela Dumania - Niepoprawna romantyczka, ceniąca przyjaźń lecz często uciekająca w zacisze podwarszawskiego domu, do swojego ustronia. Kochająca wolność, bezkresne przestrzenie, wiatr, motyle i tęczę. Z niefortunnie wybranego niegdyś świata cyfr, który uwierał i krępował umknęła w pepinierę pełną fantazji. Tam realizuje siebie, a efekty tego przeczytajcie sami.














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.