Walentynkowa teoria liczbowa
Czy można więc uczucia przełożyć na równania liczbowe? Czy i jakie liczby mogą się nam kojarzyć z określonymi uczuciami np. z miłością. Taka właśnie liczbowa teoria miłości przyśniła mi się w tym przed–Walentynkowym czasie.
1. Najpierw pojawiła się jedynka, która z miłością, uniesieniami i innymi gorącymi uczuciami nie ma przecież nic wspólnego. Oschła, chuda i niesympatyczna nie może mnie zauroczyć a tym bardziej opisać uniesień emocjonalnych. Poza tym wprawdzie dobrze być tym pierwszym i jedynym ale przecież zgodnie z zasadami szkolnej oceny – także nieodpowiednim.
2. Pierwsze koty poszły więc za płoty a ja zaczęłam myśleć o dwójce. Mnie wychowanej w dawnych czasach, to właśnie dwójka kojarzy się z najgorszą oceną. Na starcie więc dwójka ma już przegrane. Nie, kategorycznie nie - dwójka nie opisze miłości tak jak bym tego chciała. Nie pasuje i już! Choć sama jest elegancka, wysmukła i przypomina łabędzia, to jednak łabędzi śpiew jest ostatnią z pieśni, którą chciałabym usłyszeć. Liczba ta ma wprawdzie związek z człowiekiem - każdy z nas ma przecież dwoje oczu, uszu, rąk i nóg to jednak pamiętajmy, że nieszczęścia chodzą parami.
3. Więc jeśli nie dwójka to może okrąglutka trójka zaspokoi moje matematyczno-miłosne wyliczanki. Trójka uważana jest podobno za liczbę doskonałą. Mamy boskie trójce w wielu religiach, mamy niebo, ziemię i piekło no i początek, środek i koniec. Przysłowie mówi, że gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta ale ja myślę, że ukochany, który plecie trzy po trzy, jest zaledwie dostateczny – taki ani zły ani dobry, taki niech się więc trzy-ma się innej panny.
4. Liczba cztery uchodziła kiedyś za liczbę świętą. Często szukamy czterolistnej koniczynki, która ma nam przynieść szczęście, są cztery pory roku a Światowid miał twarze skierowane w cztery strony świata. Jest to liczba bardzo istotna w naszym życiu - przechodzimy przez cztery fazy życia - dzieciństwo, młodość, okres dorosły i starość. Nijak jednak nie mogę poczuć związku tej liczby ze zwykłym zakochaniem, przelotnym romansem, czy wielkim miłosnym uniesieniem. Czterej jeźdźcy Apokalipsy z pewnością nie przywiozą mi dobrych wieści a kuty na cztery nogi amant, który zamknie mnie w wieży na cztery spusty i będzie dzielił każdy włos na czworo nie uśmiecha mi się.
5. No i Alleluja!! W mojej głowie pojawiła się piątka, która pasowała mi do wszystkiego. Lubię piątki w każdej postaci. Czerwona, wypasiona piąteczka niesie same dobre skojarzenia a piątek ( szczególnie po południu ) to najlepszy dzień w tygodniu. Tyle jeszcze przed nami!!!
Lubię maj (piąty miesiąc w roku) i chętnie przybijam piątkę swoim dzieciom. Zajrzałam więc do sieci, by sprawdzić, czy moje senne mary były prorocze i piątka może być symbolem miłości, czy raczej miałam koszmary i powinnam mniej jeść na kolację. Na stronie www.symbolika.net znalazłam następujący opis cyfry 5.
„Jest sumą pierwszej cyfry parzystej 2 i pierwszej nieparzystej 3. To symbol zjednoczenia, centrum, harmonii i równowagi, istnienia materialnego, postrzegalnego. Liczba 5 uważana była za liczbę szczęśliwą. Była między innymi symbolem potęgi Boga i człowieka (rozstawione nogi i ręce oraz głowa). Mamy pięć palców u ręki, pięć palców u stopy, pięć zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, węch i smak. Reprezentuje także człowieka (jak na pentagramie Agryppy) i wszechświat oraz jego dwie osie pionową i poziomą, przechodzące przez wspólny środek. 5 staje się w ten sposób symbolem doskonałości i porządku. W symbolice hinduskiej 5 jednoczy w sobie 2 oznaczające zasadę żeńską i 3 zasadę męską. Wyraża w ten sposób życie. Oznacza człowieka oraz mikrokosmos. Jest to cyfra symbolizująca życie na łonie natury i jak twierdzą Chińczycy tam gdzie się ona pojawia tam szczęście jest blisko. Symbolizuje również 5 świętych planet znanych pitagorejczykom. „
W poczuciu zjednoczenia w piątce żeńskiego i męskiego pierwiastka z przeświadczeniem, że moja miłość jest na piątkę a ja nie jestem dla nikogo piątym kołem u wozu zaprzestałam dalszych poszukiwań liczbowego równania miłości. I choć 7 symbolizuje szczęście a 8 doskonałość to 5555555555555555555555555555 będą dla mnie zawsze symbolem tego co najlepsze, najgorętsze i najciekawsze – symbolem miłosnych uniesień.
Beata z Mazur














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.