Barbara Olasińska
kobieta50plus.pl rozmawia z Panią Barbarą Olasińską pracującą na rzecz osób starszych - Polaków we Lwowie w ramach Wspólnoty Polskiej. Kobieta o niezwykłej energii, która może być przykładem dla wielu z nas jak żyć na emeryturze i nie nudzić się. www.wspolnota-polska.org.pl
kobieta50plus.pl: Na czym polega Pani praca na rzecz seniorów-Polaków we Lwowie? Kiedy i jak się ona rozpoczęła? Proszę powiedzieć, dlaczego zajmuje się Pani tą działalnością? Co jest w niej trudne, a co budujące i dające motywację, by ją kontynuować?
Barbara Olasińska: Jestem od 15 lat członkiem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, poza rządowej organizacji pożytku publicznego, której pierwszym prezesem był śp. senator Andrzej Stelmachowski, potem śp. senator Maciej Płażyński a obecnie jest poseł, pan Longin Komołowski. 13 lat temu, w Krakowskim Oddziale „Wspólnoty Polskiej”, uformowała się Komisja Charytatywna, której celem było i jest niesienie pomocy finansowej samotnym, biednym, opuszczonym Polakom we Lwowie i na Kresach. W skład Komisji wchodzą wyłącznie wolontariusze. Niegdyś, by nieść pomoc, wyjeżdżaliśmy na Kresy w ramach swego urlopu, dziś z 8 członków Komisji Charytatywnej pracuje zawodowo tylko 1 osoba, pozostałe 7 osób, to seniorzy powyżej 70 lat. Wszyscy mamy pochodzenie kresowe.
Dla przybliżenia rodakom, mieszkającym w kraju, rzeczywistych warunków egzystencji naszych podopiecznych, został nakręcony film przez Dariusza Walusiaka (1), (2), częściowo sponsorowany przez Wspólnotę Polską. Poruszająca treść tego filmu spowodowała ogromne zasilenie naszego konta i mogliśmy rozpocząć właściwą działalność charytatywną. Skomputeryzowaliśmy dane; opracowaliśmy ankietę, wg, której, chodząc pod wskazane adresy opisywaliśmy warunki bytowe, stan zdrowia, możliwości kontaktowania się. Poznawaliśmy ubóstwo a czasem straszną nędzę naszych podopiecznych. Uwzględnialiśmy także inne potrzeby, takie jak lekarstwa, okulary, materiały opatrunkowe, higieniczne, laski, wózki inwalidzkie itp. i w miarę możliwości oraz dzięki ludziom dobrej woli mogliśmy i te potrzeby zaspokajać. Początkowo opieka finansową objęliśmy ok. 500 osób obecnie jest ok. 300 osób, w tym we Lwowie ok. 150. Pozostali Polacy to mieszkańcy blisko 25 miast i miasteczek dawnej Małopolski Wschodniej.
Nawiązaliśmy kontakty z polskimi siostrami zakonnymi, księżmi, lekarzami, których opiece powierzaliśmy naszych podopiecznych a także znaleźliśmy osoby, pełniące rolę stałych opiekunów na miejscu.
Jeśli powiem, że ta działalność wynika z mojej „potrzeby serca”, to będzie to zarówno prawdziwe, jak i banalne, ponieważ niemożliwa jest działalność charytatywna bez potrzeby serca. Wybór natomiast Lwowa, jako miejsca mojej działalności charytatywnej wynika stąd, że moja rodzina, ze strony Mamy, pochodzi ze Lwowa a ja jestem rodowitą lwowianką, urodzoną podczas okupacji sowieckiej. Nota bene, Mama mego Męża też była rodowitą lwowianką.
Motorem mojego działania jest radość moich podopiecznych, kiedy mogę zasilić ich budżet, kiedy cieszą się, że mogą porozmawiać po polsku, wyżalić się, popłakać przede mną, kiedy mogę ich przytulić. Mogłam poznać wielce zubożałą, polską elitę intelektualną, ale i nędzę z suteren i poddaszy, najuboższych z najuboższych. Wiem, jakie ciastka lubią moje Panie, co chcą czytać, jaki nr buta jest potrzebny na zimę, jakie lekarstwo jest „tam” za drogie, ale bardzo potrzebne. Zaprzyjaźniłam się z wieloma podopiecznymi, piszę do nich okolicznościowe kartki, otrzymuję od nich listy, jednym słowem jestem już „ich” a one są „moje”. To wszystko jest właśnie napędem mojego zaangażowania się w tę działalność.
Obawiam się tylko, że kiedy zabraknie pieniędzy w naszej charytatywnej kasie, będę musiała „wybrać” (straszne słowo) tych, którym będę mogła sama nieść pomoc, wspomagana finansowo przez moich przyjaciół i pozyskanych ludzi dobrej woli.
kobieta50plus.pl: Czy czas, który zyskała Pani będąc na emeryturze miał znaczenie dla Pani rytmu i sposobu życia? Co się zmieniło? Proszę podpowiedzieć innym - jak zacząć działać, skąd czerpać motywację do działania, jeśli nie robiło się tego przed emeryturą?
Barbara Olasińska: Mam 71 lat, pracowałam przez 42 lata. Zawsze byłam bardzo aktywna i zanim poszłam na emeryturę a dzieci już nie wymagały opieki, usamodzielniły się, starałam się już wtedy zapełnić swój wolny czas czymś, co sprawiałoby mi albo radość albo podnosiło moje wykształcenie. Zostałam członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Małopolski Wschodniej i tu zdobywałam wiedzę nt. Lwowa i Kresów. Wielokrotnie brałam udział w wycieczkach w tamte strony, robiłam zdjęcia, albumy, opowiadałam w gronie rodzinnym i wśród przyjaciół o moich wrażeniach tam zdobytych, coraz więcej kupowałam książek dotyczących Lwowa i Kresów i w ten sposób pogłębiałam swą wiedzę. Członkostwo we Wspólnocie Polskiej dało mi możność realizacji „potrzeby serca”.
Ukończyłam chemię na Wydziale Mat.-Fiz.-Chem. Uniwersytetu Jagiellońskiego i odczuwałam braki w wykształceniu humanistycznym Jestem obecnie studentką III-go semestru Uniwersytetu Trzeciego Wieku „Ignatianum”, który jako jedyny UTW ma profil filozoficzno-etyczno-religijny. To bardzo ciekawe doświadczenie – być znowu studentką i uczyć się na nowo.
Chodzę już od 4 lat, 2 razy w tygodniu, na zajęcia gimnastyczne dla seniorów, co pozwala mi nie mieć zadyszki przy wyjściu na drugie piętro i biegu do autobusu. Organizuję także comiesięczne spotkania koleżeńskie naszego roku i zainicjowałam napisanie książki, (której jestem współautorem) pt. „Wspomnienia studentów chemii UJ, rocznik1957-1962”.
Co mnie motywuje do działania? Przede wszystkim wewnętrzna potrzeba działania. Nie mogąc realizować wszystkich pomysłów, skupiam się na tym, co jest dla mnie osiągalne, możliwe do wykonania. Motywują mnie także moje cztery córki, które same ciągle się „dokształcają”. W końcu - motywują mnie zupełnie nieznani ludzie, o których czytam lub których oglądam w telewizji, jak wiele czynią dobrego dla innych, jak przezwyciężają swoje słabości fizyczne, jak potrafią małymi nawet czynami zmieniać bliski im świat na lepsze, jak mimo trudności kształcą się. Podziwiam ich i oni też mnie motywują do różnych działań w myśl zasady – „dobry przykład czyni cuda”. Mój Tata często głosił motywującą maksymę: „semper altum” – zawsze wzwyż!
kobieta50plus.pl: Proszę powiedź jakie są Pani marzenia.
Barbara Olasińska: Moja najmłodsza córka, Magda, obdarzyła nas 26 grudnia ub. roku, wnuczką, o szczęśliwym imieniu swej prababci, Felicji. Chciałabym zatańczyć z moim mężem na jej weselu!
kobieta50plus.pl: Czego życzyłaby Pani sobie i wszystkim Polkom 50 plus. Co by Pani poradziła innym kobietom, które znajdą się w sytuacji przejścia na emeryturę?
Barbara Olasińska: Nie bać się emerytury, nie myśleć o niej, jak o czymś wykluczającym nas z grona ludzi aktywnych. Teraz trzeba być czynnym inaczej, czynić to, na co miałyśmy ochotę a nie miałyśmy czasu. Spotykać się z koleżankami regularnie, to owocuje we wspólnych wyjściach do teatru, kina, na wycieczkę. Zadbać - nareszcie - o zdrowie. Koniecznie gimnastykować się, uprawiać sport, po prostu „ruszać” się – wynaleziono nordic walking, spacer z kijkami, niekosztowny trening całego ciała, ważny dla naszych kręgosłupów, sylwetki itd. albo znaleźć jakąś odskocznię, hobby, zainteresowanie, które będzie nas satysfakcjonowało a może i uszczęśliwi innych. Czytać interesujące książki. Czasem poleniuchować.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
1. „Tak się żyje we Lwowie” real. Dariusz Walusiak, TVP S.A. Oddział w Lublinie przy współpracy Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie dla Pr. 1 TVP S.A.
2. Gość Niedzielny, 3/2009









Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
owen 27/08/2015, 23:06
Czy potrzebujesz pomocy finansowej, albo spłacić rachunki? Skontaktuj się z nami poprzez e-mail:
Odpowiedz na ten e-mail: owenfinane88@gmail.com