Rynek 50 plus

Grill - zabawa czy coś więcej?

Producenci przypraw, mięs, keczupów, musztard, piwa, naczyń jednorazowych, węgla, ogrodowych stolików, baldachimów, hamaków i węży ogrodowych - dla których hipermarkety przygotowały specjalne działy pod szyldami "Wszystko do grilla" - mają o co walczyć.

Jak się ocenia, do września Polacy przejedzą i przepiją przy rusztach blisko 8 mld zł (dane Eurostatu). Jeszcze trzy lata temu było to nieco ponad 6 mld zł.

Zwyczaj grillowania staje się elementem naszej kultury. W zeszłym roku przeciętny mieszkaniec miasta uczestniczył w czterech spotkaniach przy ruszcie (dwa razy więcej niż pięć lat temu), a aż połowa - pytana o ulubiony sposób spędzania weekendu - na pierwszym miejscu wymienia grill z rodziną lub znajomymi.

Dla jednych, to przemyślana swoista filozofia życiowa. Mamy wiele z człowieka pierwotnego, a dla niego ogień był świętością, jako centrum przeżycia grupowego. Dziś substytutem ogniska jest grill: żar, węgielki, ogień. Grill rodzinny jest symbolem ogniska rodzinnego, gdzie odnajdujemy spokój. Jako zwierzę stadne lubimy być razem z innymi, grill dla znajomych to nic innego jak ognisko plemienne, podczas którego się integrujemy.

Dla innych, to świetna zabawa. Lubimy robić grilla, bo łatwo go zaaranżować, produkty można kupić półgotowe. A po całotygodniowej pracy wolimy odpocząć, niż się męczyć. To fajna zabawa, w której wszyscy mogą brać udział: dorzucać coś na ruszt lub przewracać na drugą stronę kawałki mięsa.

Specjaliści nie mają wątpliwości: Polacy szybko nie przestaną grillować. To już za bardzo wrosło w naszą tradycję, a my kochamy polską tradycję.

przygotowała kenya (na  podstawie Gazety Wyborczej "Daliśmy się zgrillować", Michała Stangreta)

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.