Styl 50 plus
Powiało wiosną nieodwołalnie
Ostatnia niedziela marca 2010. Piękny niedzielny poranek. Taki o jakich marzymy wiosną otwierając rano oczy.
I tylko szkoda, że wszystko zaczyna się odrobinę za wcześnie, bo doliczono dzisiaj jedną godzinę, a rano to kolosalna różnica.
Kiedy przed 10tą docieram na pl. Zamkowy jest tam już gęsty tłum. Przedziwny; jedni w podkoszulkach wyczyniają najprzedziwniejsze wygibasy, inni najwyraźniej są na zwykłym spacerze niedzielnym, a reszta oblepia gęstym tłumem okolice startu półmaratonu warszawskiego by dopingować uczestników. Białe balony, głośny komentarz spikera odliczający minuty do startu, ilość zawodników zwiększa się i zwiększa - ruszyli. Na początku mężczyźni, pomiędzy nimi gdzieniegdzie migają sylwetki kobiet.

Pojawia się ich coraz więcej na tego typu imprezach. W pierwszych latach nieśmiało, w dalszym tle, teraz są coraz liczniejsze. Kobiety w różnym wieku, choć młodsze śmielej się przyłączyły. Potrafią przygotowywać się do startu o wcale niemałym dystansie (21 km) całymi miesiącami.

Co było fajne? Co wisiało w powietrzu?
To, że poza rywalizacją ludzie mieli w sobie dużo pogody, dobrego nastroju i chęci by miło spędzić dzień. Na trasie widać było duety i zespoły – do walki zagrzewał żonę mąż, wspierał dzielną mamę syn, biegły dziewczyny ze swoimi chłopakami łapka w łapkę. Słońce świeciło, warszawiacy na trasie biegu ciepłymi okrzykami i oklaskami nagradzali dzielność uczestników biegu. Na mecie czekały rodziny i przyjaciele.
A poza tym, na ulicach było jak zwykle w palmową niedzielę. Piękne dziewczyny na niewyobrażalnie wysokich obcasach, kolorowe palemki w dłoniach przechodniów. Tu i ówdzie pojawiły się pierwsze kawiarniane stoliki na świeżym powietrzu. Powiało wiosną nieodwołalnie.
Ewa Kubicka (tekst i zdjęcia)












Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.