Moje postanowienia noworoczne
W Nowy Rok wielu z nas robi, ma, składa, zapisuje, lub mówi o swoich postanowieniach na nowy rok. Zaczęłam usilnie myśleć, czy i ja nie powinnam czegoś postanowić. Nic mi do głowy nie przychodziło, więc spisałam te podsłuchane, podpatrzone i zapamiętane, żeby wybrać coś dla siebie.
1. Już więcej nie zapalę
A ja nie wiem, co to znaczy, bo lubię jednoznaczność (ha, ha, wtedy, gdy mi jest wygodnie). Na wszelki wypadek postanowiłam pójść na kompromis. Obiecałam już nigdy (to znaczy w nowym roku) nie zapalać światła tam, gdzie mnie akurat nie ma.
2. Wezmę się w garść
Nie, to odpada nawet gdybym bardzo chciała. Wygimnastykowana jestem, ale mam za małą rękę i się po prostu nie zmieszczę.
3. Będę się zdrowo odżywiać
To też nie dla mnie, bo zdrowo odżywiam się już od lat. To znaczy, od czasu, gdy dotarło do mnie, że zdrowia nie muszę karmić schabowym, ani golonką, nawet frytkami. Dla zdrowia muszę wrzucić na ruszt kalorie i białko, węglowodany, tłuszcze, witaminy, minerały i sporą ilość popitki. Kiedyś patrząc na talerz z jajecznicą z w dwóch jajek, widziałam samo złoooo. Cholesterol i marną swoją przyszłość. Gdy doczytałam: „Kiedy jemy jajka, wątroba dostaje sygnał, że dostarczany jest cholesterol z zewnątrz i ogranicza produkcję tak, by utrzymać jego właściwy poziom w organizmie” od razu zjadłam dwa jajeczka na miękko. Gdy ze szperania w necie wyciągnęłam: „W jajach jest lecytyna, niezbędna do właściwego funkcjonowania mózgu i serca” nie gardzę już żadnym jajem. Jednocześnie z oczytania zalała mnie żółć. Na krótko. Wywnioskowałam logicznie: „Nie może być tak, że tylko wątroba jest taka mądra. Inne organy też wiedzą, co robią”. Przypomniałam sobie (mimo jedzenia dużej ilości jajek), że kiedyś było hasło: „Cukier krzepi”. Albo „Margaryna zdrowsza od masła” i tym podobne. Potem: „Cukier, zabójcą”, ”Margaryna szkodliwa”. Wcale nie tak dawno reklamowano: „Pij mleko, będziesz duży”, teraz: „Jedz margarynę, będziesz rósł”. Postanowiłam: „Jesz samo zdrowie, czyli to, co masz na talerzu”. I tego się trzymam.
4. Schudnę – Odpada, chcę przytyć.
5. Zapuszczę włosy – Odpada, lubię mieć czyste i będę o nie dbać.
6. Nie zajdę w ciążę – To biorę, jako swoje. Na pewno dotrzymam i to bez żadnego wysiłku z mojej strony.
7. Będę bardziej doceniała życie, bo koniec świata za pasem. – Odpada. Nie noszę pasków, właśnie dlatego, żeby końca nie widzieć.
8. Nie będę się wszystkim przejmować
To też odpada. Od bardzo dawna nie przejmuję się plamami na słońcu i globalnym ociepleniem. Czyli już nie wszystkim.
9. Przestanę spotykać się z frajerami
Odpada. Nigdy nie spotykałam się z żadnymi, dużymi czy małymi frajerami. Czasami to oni ze mną się spotykali.
10. Odkryję siebie – Odpada. Jestem ciepłolubna.
Inne postanowienia typu: spróbuję (nie, na pewno) więcej czasu poświęcić rodzinie i bliskim, spróbuję (nie, nie będę) nie być takim cholerykiem (czytaj nie bić żony i dzieci), spróbuję (patrz wyżej) nie zdradzać żony (partnerki) – uznałam za zbyt banalne. Już miałam nad sobą zapłakać, bo zostało mi jedno postanowienie, czyli stanowczo za mało. Od dawna wiemy, że nawet do tanga trzeba dwojga, gdy znalazłam jeszcze jedno.
11. Będę się codziennie uśmiechać
Moja radość trwała krótko. To też odpada. Nie będę, bo nie dam rady dotrzymać tego postanowienia. Ja, codziennie się śmieję.
Co mam zrobić? I po chwili odpowiedź sama przyszła. Poszłam w tango.
Jolanta Kwiatkowska














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.