Zwykły bohater
Zwykły bohater – jak to? Bohater musi być niezwykły. A jednak nie musi. Czasami największym bohaterstwem jest codzienne, zwyczajne życie. Znam kogoś, kto żyje dla innych. Pomaga obcym i znajomym. Nie zostawi bez pomocy nawet psa z chorą łapą i bezdomnego kota. Ma w sercu kącik dla każdego biednego, skrzywdzonego, bezradnego stworzenia. Jest człowiekiem nie tylko bardzo dobrym ale i skromnym. Tak się broni przed słowem dziękuję, jak inni przed ciężkimi zarzutami. Dobroć jest dzisiaj uważana za dziwactwo, wyśmiewana. Ktoś powiedział, że „dobroci się dzisiaj nie nosi”. Jest niemodna.
W czasach gdy chamstwo, chciwość, zawiść i pogoń za pieniądzem rozpanoszyły się wszędzie, w których zaufać komuś to znaczy być „frajerem”, którego można oszukać bezinteresowna życzliwość dla innych jest bardzo rzadką cechą. Nie wstydzić się jej, znosić niewybredne żarty i nie zmienić się to jest bohaterstwo. Uratowanie staruszki z pożaru czy dziecka spod lodu jest czynem niezwykle odważnym, ale jest to bohaterstwo chwili. Taki człowiek działa pod wpływem impulsu: zagrożenie! Ratuj życie! Na co dzień jednak tej samej staruszki nie przeprowadzi przez jezdnię, tego samego dziecka nie zapyta czemu stoi i płacze. Bo mu się spieszy, bo biegnie do swoich ważnych spraw. A dla zwykłego bohatera zatrzymanie się przy nich, pomoc, otarcie łez i pociecha są ważne.
Mój kolega, Zenek jest właśnie taki. Jego wewnętrzna busola natychmiast wskazuje mu kierunek cudzej niedoli, krzywdy, smutku, bezradności, choroby i pcha go do działania. Chcecie faktów? Oto one: Jego żona w czasie wojny opuściła swój kraj i wyjechała szukać lepszego życia. Znalazła się w Polsce nie znając języka i nie mając przyjaznej duszy, miała tylko numer telefonu do obcego człowieka, który umiał się z nią porozumieć otrzymany od wspólnego znajomego. Zadzwoniła. To on pomógł nieznajomej kobiecie znaleźć pracę i mieszkanie. A nawet męża! Kto chciałby zawracać sobie głowę cudzymi kłopotami – przyjechała, to niech się sama martwi, ja mam dość swoich problemów. A on znalazł i czas i ochotę. Znajduje czas, aby chorej znajomej przynieść węgla czy zrobić zakupy. Odwiedza koleżankę w Domu Opieki, bo dzieci nie mają dla niej czasu. Nigdy z pustymi rękami – zawozi owoce, słodycze, dobre słowa. Odwiedza starszych znajomych, którzy sami nie wychodzą tylko po to, żeby z nimi pogadać, poczytać, bo czują się samotni. Odwiedza koleżankę, gdy jej dzieci chorują aby im zawieźć maliny, cytryny – bo to najlepsze lekarstwo.
Jest poetą, pisze piękne wiersze, ale nie o swoją „karierę” dba, tylko cudzą. Kiedy uznał, że ja mam talent (według niego) powiedział mi co robić w tym kierunku, aby się rozwijać i doskonalić. To, że chodzę na spotkania grupy literackiej, na warsztaty na UTW jest jego zasługą. Zawsze przeczyta, doradzi, powie co zmienić i dlaczego. Nie szczędzi krytyki, którą muszę przełknąć, jeśli chcę lepiej pisać. Natomiast swoje wiersze rozdaje na ulicy za uśmiech. Gdy ktoś potrzebuje podwiezienia – nigdy nie odmawia. Komuś innemu braknie parę groszy – też zwraca się do niego. Zawsze można na niego liczyć. Dlaczego jest właśnie taki? Może dlatego, że życie nie szczędziło mu razów, rozumie, co znaczy być na dnie rozpaczy i beznadziei, już tyle razy od tego dna się odbił. Może dlatego, że jako jedenastoletni chłopiec zostawił Ojczyznę, wszystko co znał i co było mu drogie i został „przesadzony” w zupełnie inny świat? Może śmierć córki nauczyła go pokory i miłości do ludzi? A może obrona słabszych, kobiet i dzieci tak weszła mu w krew w czasie dwudziestopięcioletniej służby w policji? Jakakolwiek jest tego przyczyna nawet brutalność i twardy realizm tej służby nie zabiły w nim ducha romantyzmu. Ma swoje życie, swoje sprawy, swoje choroby, pomaga w wychowaniu wnuka Mikołajka, pisze przepiękne wiersze i mimo wszystko ma czas dla innych.
W dzisiejszych czasach bohaterstwem jest również to, że Zenek zawsze mówi w oczy to, co myśli – nigdy i nikomu się nie podlizuje, bez względu na koszty. Obojętnie czy to jest kolega czy szef. Prawie każdy z nas w sytuacji, gdy większość ma inne zdanie milczy lub skłania się w stronę racji większości. Nie on. Jeśli coś według niego jest słuszne, sprawiedliwe to będzie bronił swego zdania do upadłego, nawet jeśli 99 na 100 osób stwierdzi, że nie ma racji. Zenek nie plotkuje i nie obgaduje ale broni przed atakami plotkarzy tych, którzy mogą na tym ucierpieć. Mimo że bywa uparty i apodyktyczny (najczęściej „dla dobra” osoby, o którą się troszczy) myślę, że życie w XXI wieku zgodnie ze swoim sumieniem, bycie dobrym, mądrym, bezinteresownie życzliwym człowiekiem, niosącym innym radę i pomoc nawet kosztem własnej wygody i czasu to właśnie jest bohaterstwo na co dzień. Zenon Cydzik jest zwykłym bohaterem. A wy jak myślicie?
Jola Miśkiewicz














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Bożena 12/11/2013, 12:56
Dla mnie Wujek był zawsze bohaterem!!!! Zawsze miły, odnosił się z szacunkiem do każdego. Do rodziców, do kolegów, nawet do swoich "kryminalistów". Niełatwe dzieciństwo i poczucie wyalienowania sprawiło, iż jeszcze bardziej, choć trudniej pokochał ten kraj i ludzi. Kochał ludzi w nadziei, że dobro dobrem odpłacą. Jest bardzo mądrym i otwartym człowiekiem świadomym swych umiejętności ale i ograniczeń, wrażliwym na piękno ale nie odwracającym się od brzydoty. Zawsze troskliwy, opiekuńczy, koleżeński i kochany. Po prostu DOBRY CZŁOWIEK
znajomy 29/03/2013, 18:14
Znam tego "bohatera", szkoda że pozostałym brakuje tej wiedzy, byliby bardzo rozczarowani. Ważne że klub wzajemnej adoracji ma się dobrze. Czyżby leczyli się w tym samym szpitalu ?
basia 26/03/2013, 13:14
"Taki człowiek działa pod wpływem impulsu: zagrożenie! Ratuj życie! Na co dzień jednak tej samej staruszki nie przeprowadzi przez jezdnię, tego samego dziecka nie zapyta czemu stoi i płacze. Bo mu się spieszy, bo biegnie do swoich ważnych spraw. "
a skąd taki wniosek?
Wyrewolwerowany 16/03/2013, 14:54
Zenon Cydzik jest bohaterem. A jego wiersze są naprawdę piękne... I prawdziwe.
Jola 21/11/2011, 21:57
Skoro się chowały, to jednakowoż teraz zza tych form wylazły w całej okazałości.
se 17/11/2011, 14:50
"W czasach gdy chamstwo, chciwość, zawiść i pogoń za pieniądzem rozpanoszyły się wszędzie" - cóż za defetyzm ;))
O ile sobie przypominam, zawsze miały wzięcie, jeno się chowały za formami.