Ile psa w menopauzie?
Oto co pisze osoba o nicku „Marie”: Menopauza to nie wymysł szatana, tylko prosta kolej rzeczy. Jednak bywa ciężko i jakoś sobie wtedy trzeba radzić, żeby nie zamęczyć innych, a sobie pomóc lub chociaż nie szkodzić. Euforyczne zapiski pozostawię nastolatkom, pląsy manii z depresją psychiatrom. Z doświadczenia wiem, że po pięćdziesiątce da się fajnie żyć, nawet jak nie jest to szczęście każdego dnia. Bo zresztą, kiedy jest? Warto mieć paru przyjaciół i o nich dbać. Bardzo dobry przyjaciel Pies nie zawiedzie. Nie pogada się z nim, co prawda, ale obywa się bez słów i żyje razem w harmonii, to może i gadać nie trzeba? Jak ktoś nie przepada, może spróbować z kotem, oczywiście. Bo jak kobieta zostanie tak naprawdę całkiem bez nikogo, bez rodziny, znajomych, pracy, rozrywek, a kiedyś to wszystko było, to co wtedy? Cieszyć się życiem warto, a najlepiej tę radość dzielić z innym żyjątkiem. Tyle. [artykuł]
Tyle i aż tyle.
A oto co mówi na ten temat specjalista. prof. Tomaszem Pertyńskim (z Kliniki Ginekologii Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi ) kiedy odpowiada na pytanie co sprawić by menopauza była mniej dotkliwa: Często pytam pacjentki: 'Ma pani psa? Jeśli nie, to niech pani weźmie ze schroniska'. Bo pies zmusza człowieka, żeby trzy-cztery razy dziennie wyszedł i zrobił to, co zalecał już Hipokrates - tysiąc kroków przed nocą. To najbezpieczniejszy ze sportów. Poza spacerami polecam pływanie - znakomite na kręgosłup, który z powodu
osteoporozy w tym okresie szwankuje. Ruch jest ogromnie ważny, bo większość kobiet w tym wieku ma zwyczaj 'zajadania' swoich depresji.
Można mieć dwa podejścia do sprawy: emocjonalny, jak radzi nam Marie i pragmatyczny, o którym wspomina prof. Pertyński. Jakkolwiek by na to nie spojrzeć pies jest dla nas wybawieniem. Zmusza do ruchu i aktywności, czy nam się to podoba czy nie. Ktoś MUSI wyprowadzić psa na spacer, a wiemy, że to kobieta jest bardziej odpowiedzialna w tych sprawach, w końcu wychowała swoje dzieci. Obowiązek wyprowadzania prędzej czy później spadnie na nią, niezależnie czy jest osobą samotną czy z rodziną.
Marie porusza jeszcze jeden bardzo ważny aspekt relacji człowieka i psa. Stawia znak równości pomiędzy przyjacielem a psem. W okresie, kiedy przeżywamy kolejny etap w swoim życiu, zmagamy się z „potworami” typu depresja, złość, brak zrozumienia ze strony otoczenia, labilność emocjonalna, itd., jest przy nas ktoś, kto nas akceptuje takimi jakimi jesteśmy i kto nas kocha bezgranicznie - to nasz ukochany zwierzak. Pies może mieć dla nas głęboko terapeutyczne oddziaływanie, zarówno w sferze fizycznej (ruch) jak i psychicznej (rozładowanie napięcia). Ale najważniejsze, że może być naszym najwierniejszym przyjacielem.
A jak to się ma do kota? Czy istnieje kocia miłość? Czy są wśród naszych czytelniczek miłośniczki kotów? Czy można nazwać kota przyjacielem? Czy pomaga Wam rozładować napięcie? A może kot ma swoje sposoby na Waszą aktywność fizyczną?
Wasza, przekonana o dobroczynnym wpływie zwierząt na nasze życie, kenya.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.