Zdrowie 50 plus

Jak rozmawiać?

Powszechnym zjawiskiem naszych czasów jest samotność, nawet, skrzętnie ukrywana, w rodzinie.

 

Akcja "Książka za recenzję". Jak rozmawiać z tymi co stracili nadzieję. Nie umiemy o cierpieniu rozmawiać nawet z bliskimi. Chcemy być szczęśliwi za wszelka cenę.

 
Poradnik autorstwa psychiatry Krzysztofa Jedlińskiego
został napisany przed 17 laty. Czy doczekał się kolejnych wydań? Jeśli nie, czas po temu najwyższy. Pytanie tylko jaka powinna być jego współczesna forma. Które rozdziały trzeba osadzić w aktualiach XXI wieku, jakie rozbudować; które zupełnie straciły rację bytu?
Jedynie problem, któremu autor stara się stawić czoła, jest i będzie nadal na czasie. „Jak nie uciekać od człowieka w niedoli, pogrążonego w rozpaczy, depresji? Jak nie odrzucać chorego, umierającego ?” To pytanie będzie tak długo aktualne, jak długo nie przestaniemy się bać.
Perspektywa towarzyszenia człowiekowi cierpiącemu nadal wielu z nas napawa lękiem. Przed utratą własnej równowagi, sensu życia. Strach przed otwarciem się na sytuacje trudne, czasem ostateczne – jak śmierć. Nie chcemy o niej pamiętać, rozmawiać, a cóż dopiero współodczuwać z osobą, której doświadczenia bolesne, czasem ostateczne stały się udziałem.

Krzysztof Jedliński widzi przyczynę naszego lęku w braku umiejętności pomagania osobie pogrążonej w bólu. Nie umiemy o cierpieniu rozmawiać nawet z bliskimi. Nieznane, nieoswojone u wielu ludzi budzi chęć ucieczki. Postęp medycyny, większa wiedza psychologiczna współczesnego człowieka nie zmieniły wiele w naszym stosunku do człowieka w kłopotach. Ba, łatwiej dziś uciekamy – mając do dyspozycji specjalistów: psychologów, psychiatrów lekarzy, szpitale, hospicja. Domy „Złotej Jesieni” pękają w szwach od porzuconych przez rodziny matki, ojców, babcie i dziadków.

W Stanach Zjednoczonych, konsumpcyjnym raju, gdzie tak chętnie gloryfikuje się tradycyjne wartości rodzinne, a „kocham Cię” jest powtarzane na wiele głosów i przy każdej okazji – los człowieka jest od początku ułożony. Czuła rodzina, potem wyjazd do collegu lub na studia. Małżeństwo, najlepiej wielodzietne. Rzadkie odwiedziny u starzejących się rodziców. Kiedy któreś z nich umiera, drugie, zwykle kobieta przenosi się z rodzinnego gniazdka do coraz mniejszego domku. A gdy nie ma już sił by opiekować się sobą, rodzina umieszcza ją w wykupionym zawczasu miejscu w miasteczku staruszków. Tam umiera wśród podobnych sobie. I nikt się temu nie dziwi. Taka kolej rzeczy.

Krzysztof Jedliński wspomina o instytucji tanatologa, którego, w tak zwanych rozwiniętych krajach, zatrudnia się do kontaktu z umierającymi. Na ten luksus jeszcze Polaków nie stać. Zresztą ilu z nas zastanawia się nad potrzebą rozmowy z umierającym? Paradoksalnie, w poprzednich wiekach, w słabiej rozwiniętych cywilizacjach śmierć postrzegana była jako naturalny kres życia. Dzieci rodziły się a ludzie starzy umierali w tych samych domach, wśród swoich, w otoczeniu rodziny i przyjaciół. Dziś chcemy być szczęśliwi za wszelka cenę. Tylko dlaczego w ciągu tych 17 lat, w coraz zamożniejszym społeczeństwie, tak znacząco wzrosło zjawisko patologii i samobójstw wśród coraz to młodszych ludzi, dzieci? Czy czternastolatkę wykorzystywana seksualnie przez kolegów z klasy uratowałoby przed samobójstwem wysłuchanie przez dorosłego, który cierpliwie czeka aż „nastolatek nabierze do niego zaufania i wypłacze wszystkie swoje żale?” To już nie ten młody rozmówca, „którego jedynym problemem jest to, że otoczenie nie traktuje go poważnie”. Rozbudowany rozdział „Zamiary samobójcze w okresie dojrzewania„ dziś zająłby jedna trzecią książki. Podobnie jak zwięzły rozdział o rozmawianiu z osoba w depresji, w poradniku zawężanym do choroby psychicznej. Dziś już wiemy, że depresja ma wiele postaci od dystymii począwszy.
Depresja atakuje dziś co 3 trzecią kobietę w Polsce a pojawia się już nie tylko w okresie menopauzalnym, ale już po trzydziestce. Bliscy często zjawiska nie dostrzegają albo oddają „problem„ w ręce specjalisty. Mężowie odchodzą, dzieci uciekają do rówieśników... Nie ma chętnych do rozmowy.

Powszechnym zjawiskiem naszych czasów jest samotność, nawet, skrzętnie ukrywana, w rodzinie. Dotyka już nie tylko ludzi starych, ale jest coraz częściej obecna we wszystkich grupach wiekowych, wśród kobiet i mężczyzn. Za nią nadchodzi osamotnienie i izolacja. „Singiel jako trzecia płeć„ - ten rozdział również nie istnieje w poradniku . 

Napisana jasnym, zrozumiałym językiem książka Krzysztofa Jedlińskiego „Jak rozmawiać z tymi co stracili nadzieję” może być pomocna i dziś dla wszystkich , których nie chcą poprzestać na przyglądaniu się cierpieniu innych. Otwartych na naukę pomagania i rozmawiania, gotowych pokonać własny strach, skłonność do egocentryzmu. Ludzi uważnych i wrażliwych. Natrętnie nasuwa mi się jednak pytanie jak wiele jest jeszcze osób , którym będzie chciało się po tą książkę sięgnąć ?

„Jak rozmawiać z tymi co stracili nadzieję”
Krzysztof Jedliński
Wydawnictwo Intra 1993 rok
Seria : Psychologia Podręczna


Autorka recenzji Magdalena Wakulicz - Jaczyńska

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.