O atrakcyjności i urodzie
Treścią artykułu jest szerząca się popularność stron, których ideą jest działanie podobne do biur matrymonialnych. Sam stałem się przypadkowym - bo bez takiego zamiaru - obiektem zainteresowania pań, klientek takiej strony. Otrzymuję liczne maile z propozycją nawiązania internetowego kontaktu. Mam już ponad pięćdziesiąt lat obserwacji biur matrymonialnych od czasu studiów, kiedy po raz pierwszy pod opieką profesora zawitałem do pierwszego polskiego biura, warszawskiej Syrenki po dzisiejsze sieciowe. Sam już kwalifikowany jestem jako sędziwy staruszek. Autorzy wypowiedzi- komentarzy tego artykułu, ludzie młodzi w wieku moich wnuków, krytycznie odnosili się do tego, iż panie korzystające ze stron „randkowych” piszą o sobie iż są atrakcyjne i urodziwe. Pewnie kilkadziesiąt fotografii tych pań widziałem. Oczywiście, zawsze były do zdjęcia przygotowane, zawsze w wystudiowanych pozach, aby pokazać się od najlepszej strony. Są śliczne, są piękne i są ładne. Na wielu twarzach widać minioną krasę, na wielu twarzach widać obecną urodę. Ale to nie jest jednak uroda kolorowych tygodników. Ta uroda jest inna i jest to uroda nie dla nastolatków. Ich uroda jest dla mnie i moich rówieśników. To nie jest uroda dla ich wnuków chowanych na telewizyjnych serialach, dla ich wnuczek chowanych na handlowych wzorach wielkich firm kosmetycznych. Więc proszę was, was w wieku moich wnuków, nie stosujcie waszych kanonów urody do oceny urody waszych babć. Popatrzcie na nie, jakie są ładne jako osoby starsze.
Dobrze, że z internetowych stron „randkowych” korzysta coraz więcej pań w wieku po 50. Bo coraz więcej nas seniorów potrafi korzystać z nowych technologii społecznego kontaktu. „Randkowe” strony mogą istotnie ułatwić nawiązanie znajomości- oby nie niegodziwej. Za moich czasów takimi okazjami były wieczory towarzyskie z zabawami dziś nieznanymi albo wręcz śmiesznymi. Ot, głuchy telefon, flirt towarzyski - takie karteczki z różnymi zdaniami do podrywania (masz ładne imię, chcę ci podarować cały świat, umiesz pływać?) albo w salonowca, inaczej dupnika. Koleżanka w klasy na zabój zakochała się w koledze, który jej solidnie przyłożył. Dziś takich okazji nie mamy, chyba że w walentynki. Internetowe randki są współczesną okazją.
Warto jednak pamiętać, że te „randki” są tylko złudną namiastką kontaktu, że i tak kończą się najczęściej niczym. Że nic nie zastąpi autentycznego spotkania.
Wasz Kresowiak











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Bea 24/07/2015, 13:47
Byłam na różnych szkoleniach w ramach których korzystaliśmy z komputerów i zauważyłam że śmigam w komputerze dużo lepiej niż niejeden młody.
Przestańcie traktować 50+ jak niedorozwojów.
Pucia 22/07/2015, 20:07
Bo coraz więcej nas seniorów potrafi korzystać z nowych technologii społecznego kontaktu.? Naprawdę? A ja myslałam ze 50+ to na widok komputera albo płacze z bezsilnosci albo chowa się w panice do schronu.