Zdrowie 50 plus

Oczekiwanie

komentarz do projektu ustawy o pomocy osobom niesamodzielnym
Kiedy zapraszałem senatora Mieczysława Augustyna na spotkanie z cyklu „Przystanek Alzheimer” chciałem dać rodzinom osób chorych, to co jest im najbardziej potrzebne – nadzieję. Na co? Choćby na to, że może być trochę normalniej, że ktoś interesuje się ich losem, że ich najbliżsi – teraz chorzy, ale wcześniej pełnowartościowi obywatele – nie są społecznymi odpadami generującymi koszty. W gruncie rzeczy chodziło mi o to samo, o co Jurkowi Owsiakowi podczas ostatniej „Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy”, czyli o godność. Godność opieki, godność ludzką, wreszcie godność umierania.

Nadzieja się pojawiła, choć było też wiele nieufności, zgodnie z niepisaną zasadą, że nikt ci tyle nie da, ile polityk obieca. Były też uwagi, wątpliwości, o których piszę w dalszej części komentarza.

Nie będę szczegółowo omawiał projektu ustawy,
który liczy 130 artykułów. Zainteresowanych odsyłam na stronę: www.niesamodzielnym.pl. W największym skrócie chodzi o to, by osobom starszym, które są niesamodzielne fizycznie bądź intelektualnie (vide choroba Alzheimera i inne zmiany otępienne) przyznać pomoc państwową. Przede wszystkim mają to być czeki opiekuńcze, które będzie można realizować korzystając z usług firm wpisanych do rejestrów powiatowych urzędów, starosty lub wojewody. Zależnie od stopnia niesamodzielności mają to być czeki na 1000, 850 lub 650 zł miesięcznie. Przy czym nie obowiązywałyby w tym przypadku progi dochodowe. Do tego doszłyby jeszcze bezpłatne szkolenia osób bliskich, urlop wytchnieniowy oraz teleopieka, czyli tak zwany guzik życia.

Procedur uzyskania prawa do czeków i bezpłatnej opieki
nie będę omawiał. Jeszcze raz odsyłam na stronę www.niesamodzielnym.pl. Ogólnie ma się to odbywać w oparciu o istniejące instytucje i urzędy.

Zapyta ktoś: skąd wziąć na to pieniądze? Zwłaszcza, gdy nasze państwo jest zadłużone na 830 miliardów złotych. Niestety i w tym przypadku ma zastosowanie znane powiedzenie: „Z próżnego i Salomon nie naleje.”

Trzeba więc będzie wstrzymać przyznawanie wsparcia socjalnego dla osób starszych zwanego dodatkiem pielęgnacyjnym, które automatycznie otrzymywał każdy obywatel po ukończeniu 75. roku życia. Nie oznacza to oczywiście, że osoby, które mają przyznane takie świadczenie, utracą je. Prawo nie działa wstecz.

Naturalnie zdaję sobie sprawę,
że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Już słyszę te krzyki: „Niech serobio, ale nie naszym kosztem!”. Prawda niestety jest taka, o czym pan senator Augustyn nie mógł powiedzieć wprost, że w dobie kryzysu los dodatku pielęgnacyjnego jest przesądzony. Zresztą, to już się dzieje.

- W przypadku osób dorosłych prawo do świadczenia pielęgnacyjnego zostanie w ciągu pół roku ograniczone do osób niezamożnych i wynosić będzie jedynie 520 zł. Dotknie to ok. 100 tys. osób. To pokazuje, że jeśli nie zdobędziemy się na reformę systemu, to zamiast obejmować opieką coraz więcej osób, prawo do pomocy raczej będzie zawężane, ze względów budżetowych -  mówi wprost senator Augustyn.

Stawka jest niebagatelna
. Gra toczy się o naprawdę duże pieniądze. W puli jest do przejęcia 10 miliardów złotych (0,9 PKB). Ta kwota może służyć osobom chorym i niesamodzielnym, których ciągle będzie przybywać. Dość powiedzieć, że - według cytowanych na spotkaniu prognoz – w 2060 roku Polska będzie najstarszym krajem Europy. Powtórzę: 10 mld zł może być przeznaczone na pomoc, albo… na łatanie dziury budżetowej. Sądzę, że wybór jest prosty. Zresztą sam, jako facet dobiegający pięćdziesiątki, po spotkaniu zadałem sobie pytanie: czego bardziej boję się na starość: ubóstwa czy zniedołężnienia, czyli niesamodzielności? Odpowiedź była prosta: wolę gorzej zjeść niż wiedzieć, że zostanę bez opieki i zapewne będę absorbował swoją osobą całą rodzinę, tracąc własną tożsamość i radość życia.

Zaletą projektu jest przede wszystkim to, że
… jest. Nie oznacza, że nie budzi on wątpliwości. Oto opinia jednej z uczestniczek spotkania, pani Marzeny Wójcickiej, właścicielki prywatnego Domu Pobytu Dziennego dla osób z dysfunkcjami neurologicznymi z grupy otępień, mieszczącego się w Warszawie przy ul. Kanarkowej.

- Fajnie, że ktoś próbuje ogarnąć trudny temat opieki nad niesamodzielnymi osobami. nas niestety nie przekonuje budowanie "nakładki" do istniejącego systemu regulowanego przez rozproszone ustawy, rozporządzenia leżące w gestii różnych ministerstw i innowacja sprowadzająca się do budowania kolejnego aparatu kontroli na podstawie scentralizowanych wytycznych. Nie da się "uśrednić" zaleceń dla opieki - totalnie innej opieki wymagają osoby z deficytami neurologicznymi, ruchowymi, totalnie innej -  osoby z chorobą Alzheimera, z deficytami z grupy otępień itd. Kto ma szkolić opiekunów zajmujących się osobami z Alzheimerem, skoro na dzień dzisiejszy tzw. wyspecjalizowane agencje opiekuńcze podsyłają osoby kompletnie do tego nieprzygotowane? Jak się ma "certyfikowanie opiekunów" do tendencji do "uwalniania zawodów"? Jaka jest korzyść w bezpłatnym urlopie wytchnieniowym przy absolutnej nietolerancji pracodawców do absencji w pracy nawet po godzinach pracy (w związku z nowymi ustawami stres związany z walką o utrzymanie pracy jest jeszcze bardziej nasilony, młodzi ludzie mający w przyszłości organizować opiekę niesamodzielnym nie mogą znaleźć miejsca pracy). Czy cedowanie utrzymywania opieki przez 6 miesięcy na służbę zdrowia jest skorelowane z ustawą zdrowotną? Czy czek opiekuńczy nie zwiększy dochodu i nie spowoduje redukcji dofinansowania z MOPS i PFRON, które dofinansowują na podstawie kryterium dochodowego?- pyta pani Marzena Wójcicka i dodaje: - Ważne, że coś się zaczyna dziać, dobrze by było, gdyby ujęto temat w jego całej rozciągłości poprzez przegląd istniejącego prawodawstwa i współpracę wszystkich resortów decydujących dzisiaj o losie osób niesamodzielnych i ich opiekunów.

Takich głosów,
po spotkaniu z cyklu „Przystanek Alzheimer”, zostało przekazanych senatorowi Mieczysławowi Augustynowi więcej. Z tego co wiem od uczestników-autorów uwag, żaden list nie został bez odpowiedzi. Jest nadzieja. Na co? Zobaczymy…

Na koniec jeszcze dwie ważne uwagi
z mojej strony. Nasz projekt wzorowany jest na ustawie przyjętej w Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów też były problemy ze znalezieniem wystarczających źródeł finansowania państwowej pomocy opiekuńczej. Co zrobili w tej sytuacji Niemcy? Zdecydowali, że zrezygnują z jednego dnia wolnego w roku, aby dać na niesamodzielnych, zapewnić im dobrą opiekę. Czy Polacy byliby gotowi zrobić coś  takiego? Niech każdy odpowie sobie we własnym sumieniu.

Zacząłem ten komentarz  od WOŚP i wypowiedzią jej założyciela skończę. Jerzy Owsiak przyznał w wywiadzie dla Dziennika.pl, że boi się zniedołężnienia.

- A najbardziej dysfunkcji, o których człowiek nie wie, jak demencja, alzheimer. Te choroby dotykają nie tylko seniora, ale wszystkie osoby, które żyją w jego otoczeniu, często degradują całe rodziny. W takich momentach pojawia się ostrożnie podejmowany u nas temat eutanazji – powiedział Jerzy Owsiak.

Czasami zastanawiam się,
dlaczego dziennikarze rzucili się tylko na jedno słowo: „eutanazja” odmieniając je przez wszystkie możliwe przypadki, a nikt nie zająknął się o problemie degradacji całych rodzin osób chorych na Alzheimera? Bo to za trudne, nieciekawe, się nie sprzeda?  Niech każdy odpowie sobie we własnym sumieniu.

Piotr Czostkiewicz
pomysłodawca i lider „Przystanku Alzheimer”

Spotkania „Przystanek Alzheimer” odbywają się w Warszawie w siedzibie organizacji mali bracia Ubogich  więcej  http://www.malibracia.org.pl/

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.