Odpisz Sabinie
Tak do nas napisała do nas:
Mam problem. W sierpniu zeszłego roku po 9 latach życia na kocią łapę wzięliśmy ślub. Mąż w lipcu tego roku pojechał do sanatorium i się zaczęło albo się zakochał albo zgłupiał. Po powrocie stwierdził że wszystko jest bez sensu i że w związku ze mną się dusi. Przyznał się że zdradził mnie intelektualnie i że kogoś bardzo lubi a może kocha tak jak mnie. Do dnia dzisiejszego sypia 2 - 3 godziny na dobę. Cały czas się kontaktuje z tą dziewczyną i z innymi które tam poznał. Płaczę codziennie, jest całkiem innym człowiekiem ale jest ze mną. Ostatnio powiedział mi że jest nie szczęśliwy. Co mam robić? Na dodatek pracujemy w jednym zakładzie pracy i mamy siebie codziennie prawie 24h na dobę. Raz mnie zawiózł nawet do tej dziewczyny a ja widziałam jak na nią patrzył. Pomóżcie, co mam zrobić? On mi kazał czekać a ja codziennie o tym myślę i zadaję pytania a jego to męczy. Powiedział, ze sprawiłam mu ogrom bólu przez te wszystkie lata. Tamta ma podobno magnetyzm. Sabina.
(jest to komentarz do jednego z naszych artykułów, tu przeczytasz całość)











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Ela 19/08/2016, 23:29
Po co z nim pojechałaś do jego dziewczyny, .............. Weż rozwód ,jak możesz żyć z człowiekiem który ma inną kobiete.
Bea 19/08/2016, 20:02
zawiózł do dziewczyny? Kobieto dlaczego na to pozwoliłaś. I na co każe ci czekać, nie bardzo rozumiem. Nic nie rób , niech patent sam wymyśli co z tym zrobić. Nie daj się tylko wywalić z meszkania. A jeżeli będzie chciał rozwodu to tylko z jego winy. Na inny nie ma zgody. Jeżeli będzie z jego winy to gdybys straciła np prace będzie ci musiał płacić alimenty. Nic mu nie ułatwiaj kobieto.
Zofia 19/08/2016, 12:27
" Mężczyzna może dotąd kochać dwie kobiety, dokąd jedna się nie zorientuje ".
Ta złota myśl Colette może być bezcenną wskazówką dla strapionej Sabiny.
gość 18/08/2016, 1:42
mój mąż też zafascynował się o połowę mloodszą koleżanką z pracy dowiedzialam się przez przypadek wykrzyczałam mu to wszystko a On jak klasyczny facet oczywiście zaprzeczył ,próbowałam odejść spakowałam się taxi .,dworzec,,znalazl mnie przeprosił nie potrafiłam być konsekwentna wrociłam(dla dobra synów)tak sobie tłumaczyłam...ale straciłam coś coś najważniejszego .....szacunek dla samej siebie....próbuję go odbudowac ale to cholernie trudne a Mężowi przestalam ufać niby jestesmy razem ale tak naparawdę osobno po 26 latach mam przy boku czlowieka którego nie znam.....zanim coś postanowisz zrób sobie bilans zysków i strat i po prostu bądż konsekwentna.... to faceci powinni się za nami uganiac a nie odwrotnie
anna 17/08/2016, 12:44
Odejść,trochę godności.