Styl 50 plus

Nowa singielka po 50

Nowa singielka po 50 W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku amerykańska socjolożka E. Kay Trimberger przeprowadziła interesujące i nie do końca bezinteresowne badania. Ponieważ nie czuła się najlepiej z faktem, że była pięćdziesięcioletnia singielką, postanowiła porozmawiać z innymi kobietami w tym samym położeniu.

Wówczas nie znalazła ani jednej zadowolonej ze swego losu kobiety bez partnera lub partnerki. Niecałe dziesięć lat później sytuacja diametralnie się zmieniła. Ponad połowa badanych wcześniej kobiet stwierdziła, że wiedzie szczęśliwe, harmonijne życie. Także w Polsce rośnie liczba singielek, ale czy czują się one gotowe, by przyznać, że życie w pojedynkę może być pełno wartościowe i spełnione ? 

„Współczesne singielki nie są samotnicami żyjącymi w izolacji, lecz są otoczone siecią przyjaciół i rozgałęzionej rodziny, która daje im poczucie bliskości i wsparcia. Singielki cenią sobie autonomię, która podtrzymuje sieć relacji. Do grona ich przyjaciół należą także kobiety pozostające w stałych związkach i mężatki, co daje im poczucie bezpieczeństwa w razie rozwodu, śmierci partnera czy poważnej choroby. Dzięki sieciom przyjaciół zarówno singielki, jak i kobiety w stałych związkach zyskują alternatywne źródło bezpiecznej bliskości.

Wszystkie moje rozmówczynie dokonały w swoim życiu indywidualnych wyborów, które doprowadziły w końcu do tego, że żyją w pojedynkę. Choć rozwiązania, które wybierały okazywały się niekiedy bolesne i zawsze ograniczone jakimiś czynnikami społecznymi, na które nie miały wpływu – cieszyły się już z samej możliwości wyboru, którego zresztą ( z nielicznymi wyjątkami) wcale później nie żałowały. Możliwość tę kobiety zyskały dzięki nowym szansom ekonomicznym, które się przed nimi otworzyły jako skutek zmian kulturowych i społecznych po 1970 roku – a przede wszystkim jako skutek feminizmu...

..... Z psychologicznego punktu widzenia można dostrzec w singielkach siłę, która pozwoliła im przetrzeć nowe szlaki – niektórym to się udało dlatego, że mogły liczyć na wsparcie spójnej, własnej rodziny, innym – ponieważ miały silny charakter, zahartowany w walce z biedą lub dzięki odrzuceniu w młodości krepujących uwikłań rodzinnych.

We współczesnej kulturze jest wiele często sprzecznych poglądów – przekazywanych młodym ludziom i nam wszystkim – na temat trwałości romantycznej miłości, dziś, z jednej strony, wyniesionej do idei poszukiwania pokrewnej duszy, a z drugiej, aprobującej (do pewnego stopnia) bogactwo i różnorodność sposobów poszukiwania miłości, przyjemności seksualnej oraz bezpieczeństwa i więzi rodzinnych. Mam więc nadzieję, że losy kobiet, które były przedmiotem analizy, wpiszą się w dialog kulturowy, a tym samym wzbogacą nasze możliwości wyboru prowadzącego do satysfakcjonującego życia. Podejmując ważne decyzje życiowe, kobiety nie będą już kierować się lękiem przed samotnością i życiem w pojedynkę. Poradzą sobie bez stałego partnera, bez pokrewnej duszy – niezależnie od problemów i ograniczeń, jakie z tego wynikają – mając miłość, szacunek, wytyczony cel, bogate życie duchowe, żyjąc z godnością i ciesząc się tym, co niesie każdy dzień.”

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • alicja4 22/03/2012, 11:09

    Fajny tekst.