Okiem faceta
Hasła na Manifie
Ulicami Warszawy przeszła kolejna Manifa z tymi samymi hasłami, co w latach poprzednich, było kolorowo i tanecznie
Dziwi mnie tylko konsekwencja w głoszeniu hasła „ta sama praca i płaca, co dla mężczyzn” oraz precz z „umowami śmieciowymi”, czyli na określony okres pracy. Zastanawia mnie czy organizatorki marszu zdają sobie sprawę z konsekwencji wprowadzenia tych zmian w życie. Nieuchronnie ruszyłaby fala masowych zwolnień, zwłaszcza młodych kobiet.
Umowy „śmieciowe” są najczęściej ponownie odnawiane na kolejne kilkumiesięczne okresy, jeśli pracownik (pracownica) spełnia oczekiwania firmy. Ta niechęć przedsiębiorców w podpisywaniu stałych umów o pracę, zwłaszcza z młodymi kobietami, to wynik obciążeń finansowych wynikających z obowiązującego prawa. W dużych państwowych przedsiębiorstwach, gdzie zysk lub strata jest sprawą drugorzędną, większość pracowników ma etaty i związane z nimi przywileje. W mniejszych firmach, nastawionych na wypracowanie zysku, odejście nawet jednego pracownika na nieplanowany urlop, to poważny problem.
W takich małych zakładach pracodawca przyjmując kobietę w wieku 20-35 lat na etat ma świadomość ryzyka i możliwość pojawienia się kłopotów finansowych. Często pracownica w trzecim miesiącu pracy przynosi swemu szefowi radosną wiadomość – jestem w ciąży i mam zwolnienie lekarskie. Przez pierwsze trzy miesiące pracodawca płaci pensje, a potem ZUS przejmuje ten obowiązek. Kobiety w tym czasie nie mają problemu w otrzymywaniu szeregu kolejnych zwolnień, ponieważ lekarze dają je bez żadnych zastrzeżeń.
Kilkudniowe pobyty w pracy w przerwach miedzy zwolnieniami są traktowane, jako swego rodzaju wizyta towarzyska. W tym czasie pracodawca musi rozdzielić pracę na innych pracowników, lub przyjąć nowego na zamknięty okres, ponosząc jednocześnie dodatkowe koszty. Wszystko to tłumaczy, dlaczego na tym samym stanowisku kobieta zarabia mniej. Firma odbija sobie straty również te przyszłe. Jest to wymuszona przepisami zbiorowa odpowiedzialność za radość macierzyństwa. Bezpieczniej jest zatrudnić faceta obciążonego rodziną, bo będzie tyrał bez słowa skargi po 10 godzin i więcej. Jak dziecko choruje to nie on bierze zwolnienie na opiekę tylko zwykle jego żona. Mężczyźnie można zapłacić więcej, ponieważ jako pracownik jest bardziej przewidywalny.
Panie bardziej zaradne w okresie ciąży wykorzystują ZUS, jako sponsora. Zakładają jakąkolwiek działalność gospodarczą np. „doradztwo w pielęgnowaniu kwiatów doniczkowych”. Trzeba tylko teoretycznie pracować przez trzy miesiące rozliczeniowe (karencja do wypłaty zasiłku chorobowego), płacąc ZUS od podstawy 60% średniego krajowego wynagrodzenia, czyli najniższą składkę. Łącznie inwestycja wyniesie ok.1000 zł miesięcznie. Pod koniec tej ciężkiej pracy w doradzaniu jak powinny rosnąc kwiatki, można udać się do lekarza na kontrolę. Zazwyczaj po trzech miesiącach lekarze stwierdzają, że kobieta w ciąży nie może dalej pracować, zwłaszcza poddawana nieustającym stresom w kierowaniu firmą. Na skutek tej decyzji lekarskiej do ósmego miesiąca będzie wypłacane świadczenie chorobowe, stosowne do deklarowanych uprzednio dochodów.
Podsumowując, następuje zwrot inwestycji w trzymiesięczne składki i pojawia się zysk w siódmym miesiącu. W ósmym miesiącu zaradna przyszła mama zawiesza działalność, bo przygotowuje się do porodu i tym sposobem przerywa bieg dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. W dziewiątym miesiącu odwiesza działalność, bo ma prawo mieć taki kaprys, jak każda kobieta w ciąży. I w tym dziewiątym miesiącu opłaca składkę od podstawy 8000 zł. Nie warto przekraczać tej kwoty, bo praktycznie to nic nie da, bowiem ustawodawca ustawił szlaban na większe zarobki a tym samym na należne po porodzie świadczenia.
Kobiecego hasła o zrównaniu z mężczyznami pracy, płacy, obowiązków oraz rezygnacji z przywilejów nie rozumiem, ale w końcu jestem tylko zwykłym facetem.
rtm
Umowy „śmieciowe” są najczęściej ponownie odnawiane na kolejne kilkumiesięczne okresy, jeśli pracownik (pracownica) spełnia oczekiwania firmy. Ta niechęć przedsiębiorców w podpisywaniu stałych umów o pracę, zwłaszcza z młodymi kobietami, to wynik obciążeń finansowych wynikających z obowiązującego prawa. W dużych państwowych przedsiębiorstwach, gdzie zysk lub strata jest sprawą drugorzędną, większość pracowników ma etaty i związane z nimi przywileje. W mniejszych firmach, nastawionych na wypracowanie zysku, odejście nawet jednego pracownika na nieplanowany urlop, to poważny problem.
W takich małych zakładach pracodawca przyjmując kobietę w wieku 20-35 lat na etat ma świadomość ryzyka i możliwość pojawienia się kłopotów finansowych. Często pracownica w trzecim miesiącu pracy przynosi swemu szefowi radosną wiadomość – jestem w ciąży i mam zwolnienie lekarskie. Przez pierwsze trzy miesiące pracodawca płaci pensje, a potem ZUS przejmuje ten obowiązek. Kobiety w tym czasie nie mają problemu w otrzymywaniu szeregu kolejnych zwolnień, ponieważ lekarze dają je bez żadnych zastrzeżeń.
Kilkudniowe pobyty w pracy w przerwach miedzy zwolnieniami są traktowane, jako swego rodzaju wizyta towarzyska. W tym czasie pracodawca musi rozdzielić pracę na innych pracowników, lub przyjąć nowego na zamknięty okres, ponosząc jednocześnie dodatkowe koszty. Wszystko to tłumaczy, dlaczego na tym samym stanowisku kobieta zarabia mniej. Firma odbija sobie straty również te przyszłe. Jest to wymuszona przepisami zbiorowa odpowiedzialność za radość macierzyństwa. Bezpieczniej jest zatrudnić faceta obciążonego rodziną, bo będzie tyrał bez słowa skargi po 10 godzin i więcej. Jak dziecko choruje to nie on bierze zwolnienie na opiekę tylko zwykle jego żona. Mężczyźnie można zapłacić więcej, ponieważ jako pracownik jest bardziej przewidywalny.
Panie bardziej zaradne w okresie ciąży wykorzystują ZUS, jako sponsora. Zakładają jakąkolwiek działalność gospodarczą np. „doradztwo w pielęgnowaniu kwiatów doniczkowych”. Trzeba tylko teoretycznie pracować przez trzy miesiące rozliczeniowe (karencja do wypłaty zasiłku chorobowego), płacąc ZUS od podstawy 60% średniego krajowego wynagrodzenia, czyli najniższą składkę. Łącznie inwestycja wyniesie ok.1000 zł miesięcznie. Pod koniec tej ciężkiej pracy w doradzaniu jak powinny rosnąc kwiatki, można udać się do lekarza na kontrolę. Zazwyczaj po trzech miesiącach lekarze stwierdzają, że kobieta w ciąży nie może dalej pracować, zwłaszcza poddawana nieustającym stresom w kierowaniu firmą. Na skutek tej decyzji lekarskiej do ósmego miesiąca będzie wypłacane świadczenie chorobowe, stosowne do deklarowanych uprzednio dochodów.
Podsumowując, następuje zwrot inwestycji w trzymiesięczne składki i pojawia się zysk w siódmym miesiącu. W ósmym miesiącu zaradna przyszła mama zawiesza działalność, bo przygotowuje się do porodu i tym sposobem przerywa bieg dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. W dziewiątym miesiącu odwiesza działalność, bo ma prawo mieć taki kaprys, jak każda kobieta w ciąży. I w tym dziewiątym miesiącu opłaca składkę od podstawy 8000 zł. Nie warto przekraczać tej kwoty, bo praktycznie to nic nie da, bowiem ustawodawca ustawił szlaban na większe zarobki a tym samym na należne po porodzie świadczenia.
Kobiecego hasła o zrównaniu z mężczyznami pracy, płacy, obowiązków oraz rezygnacji z przywilejów nie rozumiem, ale w końcu jestem tylko zwykłym facetem.









Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
fruzia 29/03/2013, 8:43
A teraz życzę Wam zdrowych, wesołych Świąt Wielkanocnych
fruzia 27/03/2013, 16:55
Drogi rtm, zżymasz się na kobiety w ciąży, że starają się obejść ten durny system? A co mają robić? Wiadomo, że ludzie w pewnych okresach swego życia wymagają pewnych przywilejów, bo nie są w pełni sprawni. My dostajemy emeryturę a one co?Te dzieci ,które one teraz urodzą będą pracowały na emerytury naszych dzieci. Nie wiem jak można to usprawnić ale np.Polki w Anglii rodzą więcej dzieci niż te w Polsce.A u nas dzieci coraz mniej i naród starzeje się. Wydaje mi się rtm, że nie masz dzieci .
Ale rozumiem, że współpracownicy tych kobiet buntują się na większą ilość obowiązków. Tyle, że to nie one winny tylko system. Takie podpuszczanie na kogoś było też w komunie. Wtedy, gdy nic nie było w sklepach moje dziecko wróciło ze szkoły i oznajmiło, że pani powiedziała im, że dlatego nie ma nic w sklepach, bo emeryci wszystko wykupują.
A co do umów śmieciowych, to wyobrażasz sobie emerytury tych pracowników ?
jula 26/03/2013, 14:58
Przybywa rozumnych wypowiedzi, im krótsze, tym dosadniejsze.
Justa 26/03/2013, 11:26
Rtm- wiele twoich głupot zostalo tu (o dziwo!) opublikowanych - ale tym razem przeszedles samego siebie...Szkoda wysilac sie na komentowanie...
basia 25/03/2013, 16:51
Jeszcze raz pytam jakie to my mamy przywileje?
jula 25/03/2013, 16:02
To nie ja napisałam, jaby co. Wreszcie ktoś pomyślał i zrozumiał kto patykiem kółka kręci po lodzie i szuka dziury w całym. Oj, zbierają się chmury. A już myślałam, że mam klapki na oczach. Byle jak najszybciej do wiosny.
Ewelina19 25/03/2013, 14:20
Dobrze, że ja nie trafiłam na tak schematycznie myslącego szefa jak rtm. W pracy byłam znacznie lepsza od moich kolegów i po urlopie macieżyńskim natychmiast zostałam przyjeta na poprzednie stanowisko, a mój chwilowy zastępca ( w spodniach), musiał odejść.
basia 24/03/2013, 19:43
A jakie przywileje masz na myśli?