Okiem faceta
Męski punkt widzenia
Motto: mężczyźni są jacyś inni
Mamy silną potrzebę aby udowadniać, że jesteśmy machista (z hiszp. – macho).
Dawniej było prościej. Były turnieje, cyrulik przyszedł aby złej krwi upuścił a i do gospody można było zajrzeć. Nie dla wypicia garnca piwa, miodu czy okowity, ale żeby zawiesić tarczę na wrotach na znak, że mamy potrzebę bijatyki.
Panny potem z wypiekami na policzkach opowiadały „ o mnie trzech walczyło na ostre”.
W obecnych czasach wsiadamy na konia, czyli rower. Zakładamy prawie rycerski hełm, rękawice bojowe i udajemy się z rodziną na turniej.
Najlepsze dni do potyczek to sobota i niedziela. Na ścieżkach rowerowych co kilkaset metrów spotykamy jadącego z nad przeciwka przeciwnika. Jedzie taki rowerowy rycerz środkiem ścieżki i „ z drogi albo do walki stawaj”.
Żonę i dzieci ustawiamy z tyłu (rycerz bez orszaku byłby taki jakiś goły). Zaświadczą potem o naszym męstwie i poświęceniu.
Widząc zbliżającego się przeciwnika, spinamy konia ostrogami ( mocniej na pedały, pełna koncentracja oraz determinacja) i w bój. Mamy w podświadomości, że ewentualne złamania, rany i ból tylko chwały przysporzą.
Jak przeciwnik nie ustąpi, to kosztem zadrapań i siniaków zobaczymy zachwyt w oczach małżonki (on tak o mnie się troszczy - będzie opowiadać) a u dzieci autorytet ostatnio nadszarpnięty, niepomiernie wzrośnie.
W razie sporów kto zwyciężył pomocna jest pompka a wieczorem lampki na LED-ach. Oczywiście KKR (Kodeks Honorowy Rowerzysty) nie przewiduje wezwań policji. To są przecież pojedynki.
Na ulicach rozgrywają się inne turnieje. Kaski i pancerze z kevlaru a zamiast roweru ścigacz lub chopper. Tam walczy się o pośmiertny tytuł „honorowy dawca nerek”.
Moja żona ostatnio stanowczo odmawia udziału w sobotnio-niedzielnych turniejach rowerowych. Tylko spokojna jazda po lesie. A gdzie odreagowanie po całym tygodniu!??
Zaczynam się obawiać o swój autorytet w domu ……………..

rotmistrz
Dawniej było prościej. Były turnieje, cyrulik przyszedł aby złej krwi upuścił a i do gospody można było zajrzeć. Nie dla wypicia garnca piwa, miodu czy okowity, ale żeby zawiesić tarczę na wrotach na znak, że mamy potrzebę bijatyki.
Panny potem z wypiekami na policzkach opowiadały „ o mnie trzech walczyło na ostre”.
W obecnych czasach wsiadamy na konia, czyli rower. Zakładamy prawie rycerski hełm, rękawice bojowe i udajemy się z rodziną na turniej.
Najlepsze dni do potyczek to sobota i niedziela. Na ścieżkach rowerowych co kilkaset metrów spotykamy jadącego z nad przeciwka przeciwnika. Jedzie taki rowerowy rycerz środkiem ścieżki i „ z drogi albo do walki stawaj”.
Żonę i dzieci ustawiamy z tyłu (rycerz bez orszaku byłby taki jakiś goły). Zaświadczą potem o naszym męstwie i poświęceniu.
Widząc zbliżającego się przeciwnika, spinamy konia ostrogami ( mocniej na pedały, pełna koncentracja oraz determinacja) i w bój. Mamy w podświadomości, że ewentualne złamania, rany i ból tylko chwały przysporzą.
Jak przeciwnik nie ustąpi, to kosztem zadrapań i siniaków zobaczymy zachwyt w oczach małżonki (on tak o mnie się troszczy - będzie opowiadać) a u dzieci autorytet ostatnio nadszarpnięty, niepomiernie wzrośnie.
W razie sporów kto zwyciężył pomocna jest pompka a wieczorem lampki na LED-ach. Oczywiście KKR (Kodeks Honorowy Rowerzysty) nie przewiduje wezwań policji. To są przecież pojedynki.
Na ulicach rozgrywają się inne turnieje. Kaski i pancerze z kevlaru a zamiast roweru ścigacz lub chopper. Tam walczy się o pośmiertny tytuł „honorowy dawca nerek”.
Moja żona ostatnio stanowczo odmawia udziału w sobotnio-niedzielnych turniejach rowerowych. Tylko spokojna jazda po lesie. A gdzie odreagowanie po całym tygodniu!??
Zaczynam się obawiać o swój autorytet w domu ……………..

rotmistrz









Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
fruzia 01/11/2012, 23:59
Dzień Zaduszny
Nikt nie umiera tak na śmierć,,
Po każdym z nas coś pozostaje,
Grono przyjaciół,trochę zdjęć,
Te kilka chwil spędzone razem.
Wiązanki kwiatów zniczy blask,
Na twarzach grymas bólu,
To świadczy, że żyjemy wciąż,
Choć z innej strony muru.
kama 29/10/2012, 23:51
A moze jednak powinnam coś dodać...;) Fruziu-wszystko co piszesz jest jak najbardziej zrozumiale. Tu nie ma żadnych zwyczajów.Po prostu czytamy zamieszczone teksty i wyrażamy swoje opinie. Czasami rozwija sie glębsza dyskusja, wyplywają nowe tematy. Każdy ma prawo napisać swoje zdanie i wejść w polemikę, jeśli czuje się na siłach i ma coś do powiedzenia. Niestety jak wszędzie-i tu zdarzają się tacy , którzy niczego nie wnoszą poza zjadliwym krytykowaniem wszystkiego, co zostało napisane tak przez autorów jak i komentujących - tak zwane trolle, usilujące za wszelką cenę skupić uwagę na sobie.Takim trollem jest Wielbiciel,występujący pod wieloma różnymi nickami i czepiający się upierdliwie wszystkiego ,co wykracza poza jego percepcję i intelektualne możliwości - a jest tego sporo!.Ja tez na początku dałam się złapać w sidła wspólczucia i wyrozumialości,usiłowałam nawet prowadzić z nim dyskusje aby poczuł się ważny i doceniony...Ale nie można duskutować poważnie z kimś, kto po prostu niczego nie rozumie, bredzi jak nawiedzony, krytykuje,prowokuje i miesza, jak tylko może, a przy tym nie pozwala się ignorować generując osobiste zaczepki..Można tylko się z niego pośmiać ...Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie ,żebyś się z nim zaprzyjaźniła i prowadziła fascynujące , głębokie dysputy- jeśli taka twoja wola - nie zmienisz jednak naszego zdania na jego temat ,aczkolwiek intencje masz jak najbardziej szlachetne...;)
kama 29/10/2012, 22:21
Fruziu- a jak myślisz...? ;) Raczej ty nie zrozumialas mojego skrótu myślowego, który poniżej rozwinęła Zofia zupełnie trafnie- tak, ze nie muszę już nic dodawać.
fruzia 29/10/2012, 22:16
Może napisałam coś niezbyt jasno.Chętnie wyjaśnię. Proszę tylko o przybliżenie mi co nie jest zrozumiałe.
Dopiero tu weszłam i pewnie jeszcze nie poznałam wszystkich panujących tu zwyczajów
Zofia52 29/10/2012, 8:47
Fruziu, rozumiem twoją wyrozumiałość dla ułomności, które dotykają czasem uczestników rozmów na niektórych portalach. Jednak kiedy spotyka się takich bredzących dyslektyków jak np. pan W, który nie rozumie co pisze i na jaki temat się wypowiada, to natłok bzdur po pewnym czasie zaczyna być denerwujący dla interlokutorów. Dodatkowo jeszcze pan W pisze językiem nie uwzględniajacym zasad gramatyki języka polskiego. Poczytaj poprzednie wpisy a przekonasz się, że Wielbiciel nie ma swojego zdania i w pisaniu potyka się o własne nogi. Wprawdzie nie mogę nikomu zabronić pisania, ale czy nie wolno mi zniechęcać ich do tego ?
Serdecznie witamy twój głos w dyskusjach na poruszane tematy, prosimy tylko abyś pisała zrozumiale.
fruzia 28/10/2012, 22:25
Naprawdę Kamo nie zrozumiałaś mnie?
kama 28/10/2012, 16:00
Alez wymadrzaj sie ,fruziu- byle skladnie i zrozumiale...;)
fruzia 28/10/2012, 15:14
Jestem tu nowa, więc nie powinnam się wymądrzać. Wydaje mi się,że różnice w predyspozycjach kobiet i mężczyzn do niektórych zawodów są zasadnicze i to zarówno psychiczne jak i fizyczne.Poza tym kobieta często nie jest tak zaangażowana w pracę jak mężczyzna. Ma inne nieco priorytety: dzieci ,dom.
Ja miałam raczej męski zawód(teraz na emeryturze).Czy gdybym teraz miała wybierać zawód to wybrałabym ten sam? Pewnie nie.Ale z kolei wtedy nie spotkałabym osób,które sobie cenię i pewnie życie potoczyłoby się innym torem.A tego nie chciałabym.
Jeżeli chodzi o Wielbiciela to uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania i własnej krytyki, gdy robi to w sposób kulturalny i nie narzuca swojego zdania na siłę.A błędy w pisaniu? Spójrzmy na naszego Prezydenta.
Rotmistrz ma piękny pseudonim po bohaterze rotmistrzu Witoldzie Pileckim.
A te oczy?Jakby znajome.Czy te oczy mogą kłamać?
Wielbiciel 10/10/2012, 18:48
Rotmistrzu, w Tobie nadzieja. Panie sie wyeksploatowaly. Masz ciezki orzech do zgryzienia. Oby nasze i Twoje zeby wytrzymaly, bysmy szczek nie polamali przy ich kruszeniu. Byl kot, byl kon, a co teraz? Pchla szachrajka?
kama 10/10/2012, 11:45
Zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci!Wychowanie powinno byc wolne od wszelkich stereotypow.
Zofia52 09/10/2012, 8:54
Kamo, cyt: " Biorąc pod uwagę możliwości intelektualne - nie ma żadnych różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami". To jest sedno, więc nie ma między nami sporu. Chciałabym jedynie podkreślić, że wychowując dziecko nie wolno narzucać mu ograniczeń wynikających z kulturowych i obyczajowych uwarunkowań. Różnice fizyczne są oczywiste.
kama 08/10/2012, 19:24
Korzysci wielokierunkowego rozwoju nie podlegaja dyskusji - praktykuje to na swojej osobistej wnusi..;) .Zgodze sie tez ze pod wzgledem ogolnej budowy mozgi mamy identyczne: dwie polkule,spoidla ,hipokamp itp.Jednakze juz w zyciu plodowym okolo 6 tygodnia- nastepuje roznicowanie jego struktur w zaleznosci od genetycznej plci. Aby nie wnikac zanadto w biologiczno-medyczna istote zagadnienia (aczkowiek na ten temat to ja moge i moge...; ) ) -roznice sa , i to znaczne, i dobrze miec to na uwadze; wowczas lepiej rozumie sie wzajemne motywy i mechanizmy takich czy innych dzialan- jak chocby to , opisane przez Rotmistrza na rowerowej sciezce ...;)
Biorac pod uwage mozliwosci intelektualne- nie ma zadnych roznic pomiedzy kobietami a mezczyznami .Jedyne ograniczenia wynikaja z naturalnych roznic fizycznych i przeciwskazan medycznych.I tak kobieta moze byc rownie dobrym pilotem,kapitanem,kierowca rajdowym itp-ale juz gornikiem przodowym,hutnikiem przy wytopie stali czy drwalem- absolutnie nie,bo po prostu nie poradzi...;) A jeszcze jak jest dodatkowo w ciazy - wielu prac wykonywac po prostu nie powinna- ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka. Reasumujac- nie nalezy na sile tworzyc podzialow- ale i naturalnych roznic na sile nie powinno sie zacierac-aby z jednych stereotypow nie popasc w inne...
( Jesli kogos temat mozgu zainteresowal,to polecam ciekawy i przystepnie napisany artykul
http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Plec-mozgu-czyli-dlaczego-sie-roznimy,wid,12039082,wiadomosc.html?smg4sticaid=6f4f2 )
Zofia52 08/10/2012, 14:44
Oczywiście, nie ma mowy o tworzeniu uniseksów psychicznych, ale jedynie o uświadomieniu konieczności wielokierunkowego rozwoju wszystkim, bez względu na płeć. Dam przykład. Ostatnio odwiedziłam rodzinę, w której jest dwuletnia dziewczynka. Ofiarowałam małej drewniany, kolorowy samochodzik. Miny rodziców wskazywały na ich szczere zdziwienie, wytłumaczyłam więc - " a skąd wiecie, że Igunia nie zechce być kierowcą rajdowym?"- no, bo czemu nie?
Wprawdzie tylko kobiety mogą rodzić dzieci, ale poza tym nie ma żadnych ograniczeń i wszystkie podziały są sztuczne, narzucone przez obyczaje. . Hormony mamy różne ale mózgi identyczne. Współczesny świat daje coraz więcej przykładów na bezsensowność podziału na dziedziny: "meską" i "damską".
kama 08/10/2012, 11:28
Zgadzam sie,ze sposob wychowania ma ogromne znaczenie. Ale roznice miedzy placiami sa takze na poziomie psychicznym-jest udowodnione istnienie zasadniczych roznic w funkcjonowaniu mozgu kobiety i mezczyzny, sa inne polacze ia,inne poslugiwanie sie polkulami,inne wrodzone predyspozycje i inne dominujace hormony.A to wszystko sklada sie na inne odczuwanie,inne reakcje,inne priorytety- bo i inne role natura wyznaczyla roznym plciom w nadrzednym celu podtrzymania gatunku. Nie jestem zwolenniczka ani przstarzalych metod wychowawczych,o ktorych wspomnialas ale tez nie popieram calkowitego unifikowania plci i zacierania wszelkich roznic- bo to moim zdaniem przegiecie w druga strone i moze skonczyc sie otrzymaniem sztucznego ,bezplciowego tworu.. A najlepiej sprawdza sie zloty srodek-jak we wszystkim ...;)
Zofia52 08/10/2012, 9:37
Masz rację, że natura nas (płcie) zróżnicowała, ale tylko fizycznie. W innych aspektach naszej natury zróżnicowały nas systemy wychowawcze, i tu jest pole do działania dla rodziców i wychowawców, aby podnieść w nas, uczestnikach życia społecznego świadomość, zrozumienie i tolerancję.
Pokolenie moich rodziców (urodzeni w 20-tych latach XX w) przygotowywało dzieci do ról w rodzinie w/g modelu z XIX wieku. Mój brat bawił się samochodzikami a ja lalkami. Jemu mówiono - "chłopaki nie płaczą", "mężczyzna utrzymuje rodzinę", a mnie - "dziewczynki są delikatne", "kobieta powinna umieć gotować", itp. Kościół zakładał nam na oczy klapki nietolerancji i głupoty. Komuna wpajała poczucie niższości i zabijała indywidualność. Konglomerat treści przekazywanych nam z tych wszystkich źródeł ukształtował nasze społeczeństwo tak ... jak widać. Stąd moim zdaniem wywodzi się nasz brak tolerancji i niechęć do zrozumienia innych ( że nie wymienię innych konsekwencji). W zmianie zasad wychowywania naszych dzieci i wnuków upatruję więc szansę na poprawienie nas jako ludzi i nas jako społeczeństwą. Jak piszesz Kamo - do ideału nam daleko, ale należy obrać dobry kierunek i tam iść.
kama 07/10/2012, 13:06
A moze problem nie lezy w samych roznicach pomiedzy plciami ( wyobrazasz sobie jak straszliwie nudno byloby,gyby wszyscy byli tacy sami,przewidywalni itp?...?? - chyba matka Natura jednak wiedziala co robi tak nas roznicujac...;) )) tylko w tym,ze kazdy patrzy i ocenia wedlug siebie,ze swojej wlasnej perspektywy , przy czym jest gleboko przekonany ,ze jest to bezdyskusyjnie jedynie sluszna perspektywa ...? Nawet majac swiadomosc naturalnych roznic - nie ma ich zrozumienia ( to tak,jak czytac bez rozumienia tekstu...;) ) A tylko swiadomosc polaczona ze zrozumieniem pozwala pewne rzeczy zaakceptowac i uszanowac zamiast krytykowac i zwalczac - co jest przyczyna destrukcji i w zwiazkach mesko-damskich i miedzyludzkich. Warto byloby aby i kobiety i mezczyzni pamietali ,ze " inaczej " nie oznacza automatycznie " gorzej "! Moze zabrzmialo to nieco idealistycznie,ale przeciez wiadomo ze idealu jako takiego- nie ma- co nie znaczy ze nie warto do takowego jednak dazyc...;)
Zofia52 06/10/2012, 21:52
Racja, nawet kiedy kobiety postępują dokładnie tak jak mężczyźni, to kierują nimi inne pobudki. Chyba jednak nie zawsze, te różnice wychodzą nam na dobre. Szczególnie jeśli dotyczą związków partnerskich, w których niezrozumienie powodów zachowań drugiej strony powoduje szereg nieporozumień, a czasem wręcz konfliktów. Tak więc różnice czynią życie ( i związki) ciekawszymi, ale bywają też niebezpieczne i destrukcyjne.
Sądzę, że gdybyśmy byli (kobiety i mężczyźni) mniej zróżnicowani, to życie byłoby spokojniejsze, a przyszłość ( związków) bardziej przewidywalna.
kama 06/10/2012, 18:47
Zofio- ja takze z ogromna satysfakcja - polaczona niekiedy z rownie wielka irytacja- zganiam dzwonkiem ze sciezki rowerowej gapiowatych pieszych..! ( ach,tamat pieszych na sciezkach rowerowych zasluguje na odrebna rozprawke...;) ) Ale mysle,ze tutaj do glosu dochodza nieco inne mechanizmy,niz te,ktore opisuje Rotmistrz. U facetow - to wrodzona potrzeba rywalizacji ,dazenie do statusu samca Alfa. Zas u nas- tez pewnie wrodzona -potrzeba dazenia do ladu i porzadku , co wiaze sie z realizowaniem ogolnej potrzeby bezpieczenstwa. My nie idziemy "na starcie" z nadjezdzajacym z naprzeciwka,tylko uprzejmie zjezdzamy na prawa strone,zeby bezpiecznie sie wyminąc...;) tak sobie mysle- jak to dobrze,ze tak sie roznimy- dzieku temu swietnie mozemy sie uzupelniac...;)
Wielbiciel 06/10/2012, 18:34
Kon i kobyla by sie usmiala. Bardzo zabawne zakonczenie. Niech tak zostanie na wieki.
kama 06/10/2012, 18:06
"Zgryzliwy Dyslektyk"- coz za celne okreslenie...;) Nic dodac ,nic ujac ..;) Masz racje- przestane po prostu czytac te bzdury i tyle...;)
Panie ZD - polecam czytac ze zrozumieniem tekstu- to rownie wazne, jak pisanie z sensem i na temat! Nikt tu nie staje w niczyjej obronie ,tylko protestuje przeciwko krytykanctwu,ktore tym sie rozni od krytyki,ze nie ma zadnego uzasadnienia poza beintreresowna niezyczliwoscia i ogolnie negatywnym i zgryzliwym podejsciem do swiata i ludzi. A teraz ide za rada madrej Zofii - i... olewam cie...;) Pisz sobie na Berdyczow,powodzenia...! ;)