Rynek 50 plus

Pluszowy miś - czy zabawki z AI mogą być zagrożeniem dla dzieci?

Pluszowy miś, który wymyśla bajki, pamięta imię dziecka i cierpliwie wysłuchuje jego sekretów, może wydawać się idealnym towarzyszem zabawy. Ale co dzieje się z informacjami, które dziecko mu powierza? I czy zawsze można ufać temu, co taka zabawka mówi? 
  
Lada moment ruszy przedświąteczna gorączka zakupów. Z okazji Mikołajek i Bożego Narodzenia sklepy oraz producenci będą kusić rodziców najnowszymi zabawkami wyposażonymi w sztuczną inteligencję, przedstawiając je jako idealne prezenty dla dzieci. 

W testach przeprowadzonych przez Common Sense Media aż 27% ocenianych odpowiedzi trzech zabawek wykorzystujących sztuczną inteligencję uznano za nieodpowiednie dla dzieci. Analitycy cyberzagrożeń ESET zwracają uwagę na dodatkowe ryzyko: urządzenia, które zdobywają zaufanie najmłodszych, mogą jednocześnie gromadzić bardzo osobiste informacje o nich i ich rodzinach.

Jeszcze niedawno mówiący miś potrafił zaśpiewać piosenkę albo wypowiedzieć kilka wcześniej nagranych zdań. Dziś może prowadzić rozmowę, wymyślać historie, odpowiadać na niespodziewane pytania i zapamiętywać zainteresowania dziecka. Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do dziecięcych pokojów, a wraz z nią pojawiają się pytania, których rodzice nie musieli wcześniej zadawać przy zakupie zabawki.

Z badania Common Sense Media przeprowadzonego w 2026 roku wynika, że niemal połowa ankietowanych rodziców kupiła już zabawkę wykorzystującą AI lub rozważała taki zakup. Jednocześnie ponad 80% obawiało się gromadzenia przez te urządzenia danych osobowych dzieci. Te obawy nie są bezpodstawne, ponieważ inteligentna zabawka może być czymś znacznie więcej niż elektronicznym gadżetem.

 

Co czwarta odpowiedź nieodpowiednia dla dzieci

Jednym z największych wyzwań związanych z zabawkami wykorzystującymi generatywną AI jest nieprzewidywalność ich odpowiedzi. Tradycyjna lalka, która wypowiada 50 wcześniej nagranych zdań, może zostać sprawdzona przez producenta jeszcze przed wprowadzeniem do sprzedaży. W przypadku generatywnej sztucznej inteligencji jest inaczej. Odpowiedzi powstają na bieżąco, w zależności od pytania dziecka i przebiegu rozmowy.

W testach przeprowadzonych w 2026 roku przez Common Sense Media sprawdzono trzy zabawki wykorzystujące AI: Grem, Bondu i Miko 3. Aż 27% ocenianych odpowiedzi uznano za nieodpowiednie dla dzieci. Wśród problematycznych treści znalazły się wypowiedzi dotyczące tematów przeznaczonych dla dorosłych, niebezpieczne porady, odniesienia do narkotyków i samookaleczeń. Zabawki potrafiły również udzielać błędnych informacji w sposób sugerujący całkowitą pewność.

Wynik ten nie oznacza, że co czwarta wypowiedź każdej zabawki AI jest szkodliwa. Dotyczy konkretnych testów trzech urządzeń, a nie wszystkich produktów dostępnych na rynku. Pokazuje jednak istotną słabość tej technologii: nawet rozwiązanie zaprojektowane specjalnie dla dzieci nie daje gwarancji, że każda odpowiedź będzie odpowiednia do ich wieku.

Pluszowy miś, który zbiera informacje

Niebezpieczeństwo nie musi jednak kryć się wyłącznie w tym, co zabawka mówi. Równie ważne jest to, czego dowiaduje się podczas rozmowy.

Aby zapamiętać ulubionego bohatera dziecka, jego zainteresowania czy wcześniejsze rozmowy, urządzenie musi przetwarzać określone informacje. Inteligentne zabawki, zależnie od konstrukcji i funkcji, mogą gromadzić nagrania głosu, zapisy rozmów, imiona, wiek, zainteresowania, wzorce zachowań, a niekiedy również obrazy czy dane lokalizacyjne.

Część tych informacji może być przetwarzana bezpośrednio w urządzeniu, inne mogą trafiać na zewnętrzne serwery. Jeśli producent korzysta z usług firm dostarczających rozpoznawanie mowy lub modele AI, dane mogą być przetwarzane także przez dodatkowe podmioty. Wspomniane badanie wykazało, że testowane zabawki gromadziły szeroki zakres informacji o dzieciach, w tym nagrania głosu, zapisy rozmów oraz dane dotyczące zachowań. Niektóre produkty udostępniały również dane podmiotom trzecim lub wykorzystywały je do celów związanych z AI.

Nie oznacza to, że każda inteligentna zabawka stale nagrywa wszystko, co dzieje się w pokoju. Sposób działania i zakres gromadzonych informacji zależą od konkretnego produktu. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzice nie wiedzą, jakie dane są zbierane, gdzie trafiają i kto może uzyskać do nich dostęp.

 

Kiedy zabawka staje się przyjacielem

Dzieci od zawsze przywiązywały się do pluszowych misiów, lalek czy wymyślonych przyjaciół. Inteligentne zabawki wprowadzają jednak nowy element: potrafią odpowiadać na emocje dziecka, zwracać się do niego po imieniu, pamiętać wcześniejsze rozmowy i sprawiać wrażenie, że naprawdę interesują się jego przeżyciami.

Zabawka może powiedzieć „tęskniłem za tobą” albo zareagować ze współczuciem na powierzony jej sekret. Nie oznacza to jednak, że rzeczywiście odczuwa tęsknotę lub rozumie emocje w taki sposób jak człowiek. Ta różnica jest szczególnie ważna z perspektywy prywatności. Dziecko, które uważa urządzenie za zaufanego przyjaciela, może bez oporów opowiadać mu o sobie, rodzinie, szkole czy problemach, o których nie powiedziałoby nieznajomemu.

Co ciekawe, rodzice niekoniecznie oczekują od technologii takiej relacji. W badaniu Common Sense Media tylko 22% respondentów chciało, aby zabawka AI pełniła funkcję towarzysza dziecka, podczas gdy 56% nie życzyło sobie takiej roli.

Długofalowy wpływ emocjonalnych relacji dzieci z AI nadal jest badany. Nie ma więc podstaw, by jednoznacznie twierdzić, że takie zabawki szkodzą rozwojowi społecznemu lub go wspierają. Warto jednak uczyć dzieci prostej zasady: sztuczna inteligencja może rozmawiać jak człowiek, ale człowiekiem nie jest.

Zabawka może stać się również celem cyberataku

Urządzenie łączące się przez Wi-Fi lub Bluetooth, wyposażone w mikrofon, kamerę, aplikację mobilną i konto rodzica, wymaga podobnej ochrony jak inne elementy inteligentnego domu.

Historia pokazuje, że zabezpieczenia zabawek nie zawsze były wystarczające. W przeszłości wykrywano podatności m.in. w lalce Hello Barbie, które mogły umożliwić dostęp do rozmów dzieci. Z kolei My Friend Cayla mogła zostać zmanipulowana tak, aby odtwarzać nieodpowiednie treści. Incydenty dotyczące VTech i CloudPets doprowadziły do ujawnienia informacji związanych z setkami tysięcy dzieci i rodzin.

Nie wszystkie te przypadki dotyczyły generatywnej sztucznej inteligencji. Pokazują jednak, że zabawka podłączona do internetu podlega podobnym zagrożeniom jak inne urządzenia cyfrowe. Jeśli przechowuje lub przesyła informacje o dziecku, ich ochrona staje się równie ważna jak bezpieczeństwo samego produktu.

- Największym zagrożeniem nie musi być to, co inteligentna zabawka powie dziecku, ale to, czego dziecko powie jej. Kilkulatek może opowiadać swojemu pluszowemu przyjacielowi o rodzinie, szkole, codziennych zwyczajach czy problemach w domu, nie zdając sobie sprawy, że te rozmowy mogą być zapisywane i przetwarzane na zewnętrznych serwerach. Jeśli takie dane zostaną niewłaściwie zabezpieczone, mogą trafić w niepowołane ręce. Rodzice powinni więc traktować zabawki wykorzystujące AI podobnie jak inne urządzenia podłączone do internetu. Przed zakupem warto sprawdzić nie tylko ich możliwości, ale przede wszystkim to, jakie informacje gromadzą, kto ma do nich dostęp i czy można je trwale usunąć - mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.

 

Zanim kupisz inteligentną zabawkę, sprawdź kilka rzeczy

Rodzice nie muszą znać zasad działania modeli językowych ani być specjalistami od cyberbezpieczeństwa. Powinni jednak wiedzieć, z jakim urządzeniem będą miały kontakt ich dzieci. Przede wszystkim warto sprawdzić, czy zabawka wymaga połączenia z internetem i które jej funkcje działają bez dostępu do sieci. Ważne jest również ustalenie, czy wyposażono ją w mikrofon lub kamerę, kiedy te elementy są aktywne i czy można je wyłączyć.

Kolejnym krokiem powinno być zapoznanie się z zasadami przetwarzania danych. Czy producent zapisuje rozmowy? Jak długo je przechowuje? Czy przekazuje je innym firmom? Czy rodzic może przejrzeć i usunąć zgromadzone informacje?

Nie mniej istotne są aktualizacje oprogramowania i zabezpieczenia konta rodzica. Warto wybierać producentów, którzy jasno informują o okresie wsparcia urządzenia, zapewniają aktualizacje bezpieczeństwa i udostępniają czytelne ustawienia prywatności.

Jeśli zabawka już znajduje się w domu, dobrze samodzielnie przeprowadzić jej konfigurację, ustawić silne, unikalne hasło i włączyć uwierzytelnianie wieloskładnikowe, o ile jest dostępne. Warto też wyłączyć niepotrzebne funkcje gromadzenia danych i regularnie sprawdzać ustawienia prywatności.

Najważniejsza pozostaje jednak rozmowa z dzieckiem. Powinno wiedzieć, że zabawka korzystająca z AI może się mylić i nie należy zdradzać jej takich informacji jak pełne imię i nazwisko, adres zamieszkania, nazwa szkoły, hasła czy prywatne sprawy rodzinne.

 

Technologia w pokoju dziecka wymaga zaufania, ale nie bezwarunkowego

Inteligentne zabawki mogą rozwijać kreatywność, pomagać w nauce języków, tworzyć interaktywne historie i dostosowywać zabawę do zainteresowań dziecka. Nie należy więc traktować ich wyłącznie jako źródła zagrożeń. Warto jednak pamiętać, że za kolorową obudową i przyjaznym głosem może kryć się rozbudowany system przetwarzający informacje o najmłodszych. Dlatego zakup inteligentnej zabawki powinien wiązać się nie tylko ze sprawdzeniem jej funkcji i zaleceń wiekowych, ale również tego, jak chroni prywatność i bezpieczeństwo dziecka.

Bo choć miś potrafiący prowadzić rozmowę może wydawać się tylko kolejną zabawką, w rzeczywistości jest również urządzeniem cyfrowym. A to, co dziecko powie mu w zaufaniu, nie zawsze musi pozostać wyłącznie w jego pokoju.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.