Weranda literacka

"Nic mnie nie cieszy", czyli kiedy słońce gaśnie, a wraz z nim moja radość życia?

Autorka: Luiza Jałowiecka – Kobieca Prawda  https://kobiecaprawda.pl/blog/

 

Dla Florentyny jesień zawsze miała w sobie coś magicznego.

To nie była zwykła pora roku. To był czas, w którym świat nabierał nowego wymiaru. Drzewa wypełniały się kolorami złota, cynobru i miedzi, a chłodne poranki przynosiły ten szczególny zapach wilgotnej ziemi, którego nie da się pomylić z niczym innym.

  

Uwielbiała jesienne spacery. Ciepłe promienie słońca przebijające się przez kolorowe liście. Wieczory z książką i kubkiem herbaty. Nawet deszcz bębniący o szyby miał dla niej swój urok.

Jesień była jej czasem.

Ale tego roku coś się zmieniło.

Liście opadały, a z każdym dniem słońce traciło swoją siłę, ustępując miejsca coraz dłuższym, ciemniejszym wieczorom. Skończyły się pełne barw, złociste dni. W zamian przyszła szarość, zimny wiatr i deszcz, który zdawał się nie mieć końca.

Florentyna zauważyła, że coś w niej zaczyna gasnąć.

Kiedyś czerpała radość z codziennych rzeczy. Spacerów, spotkań ze znajomymi, pracy, która dawała jej satysfakcję. Teraz, mimo że dzień zaczynał się jak zwykle, czuła, jakby ktoś przykrył jej serce ciężką chmurą.

Każdego ranka budziła się z coraz mniejszą ochotą, żeby wstać z łóżka.

Praca, która kiedyś była źródłem wyzwań i radości, stała się męczącym obowiązkiem. Spotkania z przyjaciółkami przestały ją cieszyć. Coraz częściej odmawiała, tłumacząc się zmęczeniem.

Nawet książka, którą tak bardzo chciała przeczytać, od tygodni leżała nietknięta na nocnym stoliku.

Niby nic wielkiego się nie wydarzyło.

Nie straciła pracy. Nie przeżyła żadnej tragedii. Nikt nie odszedł. Życie toczyło się swoim zwyczajnym rytmem.

A jednak coś było nie tak.

Patrzyła przez okno na opadające liście i miała wrażenie, że jej energia spada razem z nimi.

Co się ze mną dzieje?

Dlaczego nic mnie już nie cieszy?

Czy to tylko jesień? A może coś się we mnie zmieniło?

Nic mnie nie cieszy i nie mam na nic ochoty. Skąd bierze się ten stan?

Znasz to uczucie?

Wstajesz rano i już na samą myśl o tym, co masz zrobić, czujesz zmęczenie.

Nie chodzi nawet o to, że masz wyjątkowo dużo obowiązków. Bywa, że dzień zapowiada się całkiem spokojnie. A jednak trudno znaleźć w sobie ochotę na cokolwiek.

Kiedyś planowałaś weekendy, spotkania, wyjazdy. Miałaś pomysły, na które brakowało Ci czasu.

Teraz czasami masz czas, ale nie masz ochoty.

I zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie stałaś się leniwa? Czy nie przesadzasz? Czy nie powinnaś bardziej doceniać tego, co masz?

Przecież inni mają gorzej.

Tylko co z tego?

Czy świadomość, że ktoś ma trudniejsze życie, sprawia, że Tobie automatycznie robi się lepiej?

Nie.

Brak radości życia może mieć różne przyczyny. Czasem wiąże się ze zmęczeniem, przewlekłym stresem, niedoborem snu albo przeciążeniem obowiązkami. Czasem towarzyszy zmianom hormonalnym. Może również być jednym z objawów depresji.

Nie zawsze da się wskazać jedną przyczynę.

I właśnie dlatego nie warto zbyt szybko odpowiadać sobie: „To tylko jesień”.

Dlaczego jesienią częściej odczuwamy smutek i zmęczenie?

Florentyna była przekonana, że winna jest pogoda.

Przecież latem miała więcej energii. Chętniej wychodziła z domu. Łatwiej było jej wstać rano. Nawet zwyczajne obowiązki wydawały się mniej męczące.

Jesienią wszystko przychodziło jej z większym trudem.

I rzeczywiście, zmieniające się pory roku mogą wpływać na nasze samopoczucie.

Światło dzienne pomaga regulować rytm dobowy, czyli wewnętrzny zegar, który wpływa między innymi na sen, czuwanie i poziom aktywności.

Kiedy dni stają się krótsze, zmieniają się warunki, w których ten zegar pracuje. U części osób może to sprzyjać senności, spadkowi energii i pogorszeniu nastroju.

Badacze analizują również rolę melatoniny i serotoniny w sezonowych zmianach samopoczucia. Nie jest to jednak tak proste, jak popularne wyjaśnienie, że jesienią po prostu „brakuje nam hormonu szczęścia”.

U niektórych osób obniżony nastrój jest przejściowy. U innych powraca regularnie wraz z jesienią i zimą, utrzymuje się przez wiele tygodni i istotnie utrudnia codzienne życie.

Wówczas może chodzić o sezonowe zaburzenie afektywne, nazywane także depresją sezonową.

Ale nie każdy jesienny smutek jest depresją.

I nie każda utrata radości ma związek z porą roku.

A jeśli to nie jesień? Menopauza i zmiany nastroju po 40. roku życia

Jest jeszcze coś, o czym moim zdaniem wciąż mówi się za mało.

Kobieta po 40-tce czy 50-tce może doświadczać zmian, których początkowo wcale nie kojarzy z menopauzą.

Bo przecież menopauza to uderzenia gorąca, nocne poty i koniec miesiączki. Tak przynajmniej przez lata nam opowiadano.

Tymczasem okres okołomenopauzalny może wyglądać zupełnie inaczej.

Jedna kobieta doświadcza przede wszystkim problemów ze snem. Inna staje się bardziej drażliwa. Jeszcze inna zaczyna odczuwać niepokój, trudności z koncentracją albo obniżenie nastroju.

Czasami pojawia się uczucie, którego trudno nawet nazwać.

"Nie jestem sobą."

"Denerwują mnie rzeczy, które kiedyś nie miały znaczenia."

"Nie poznaję własnych reakcji."

"Nie wiem, dlaczego ciągle jestem zmęczona."

Zmiany hormonalne w okresie okołomenopauzalnym mogą wpływać na nastrój i sen. Wytyczne NICE uwzględniają objawy depresyjne wśród możliwych dolegliwości związanych z menopauzą, podkreślając jednocześnie potrzebę odróżnienia ich od depresji wymagającej osobnego leczenia.

Ale byłabym ostrożna z przypisywaniem menopauzie wszystkiego, co dzieje się z kobietą po 50-tce.

Bo w tym samym czasie zmienia się często całe nasze życie.

Dzieci dorastają. Rodzice się starzeją. Relacje przechodzą różne etapy. Ciało zaczyna stawiać inne wymagania. Praca, która przez lata była ważna, czasami przestaje dawać satysfakcję.

A my?

Czy w ogóle mamy czas zapytać siebie, czego teraz potrzebujemy?

Czy można być zmęczoną życiem, które przecież jest całkiem dobre?

To pytanie wydaje mi się szczególnie ważne.

Bo łatwo zrozumieć smutek, kiedy wydarza się coś trudnego.

Ale co zrobić z poczuciem pustki, kiedy właściwie wszystko jest w porządku?

Masz dom, pracę, rodzinę. Codzienność jest poukładana. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby tłumaczyć Twoje samopoczucie.

A jednak coraz częściej myślisz:

Czy to już wszystko?

Czy tak będzie wyglądało moje życie przez następne 20 lat?

Dlaczego rzeczy, na których kiedyś tak bardzo mi zależało, dzisiaj nie mają już takiego znaczenia?

Przez wiele lat uczymy się odpowiadać na oczekiwania innych.

Być dobrą matką. Partnerką. Pracownicą. Córką. Przyjaciółką.

Pamiętać, organizować, przewidywać, pomagać.

I można robić to wszystko z miłością. Można naprawdę lubić swoje życie. A jednocześnie powoli tracić kontakt z własnymi potrzebami.

Nie dlatego, że ktoś nam ten kontakt odebrał.

Czasami po prostu tak długo zajmowałyśmy się wszystkim dookoła, że przestałyśmy pytać siebie o zdanie.

Co lubię?

Na co mam ochotę?

Co sprawia mi przyjemność?

Nie to, co powinno mnie cieszyć.

To, co naprawdę mnie cieszy.

Być może właśnie tutaj zaczyna się pewna ważna rozmowa ze sobą.

Ale chcę zaznaczyć jedną rzecz: poczucie niespełnienia i kliniczna utrata zdolności odczuwania przyjemności to nie jest to samo. Nie każdą utratę radości da się rozwiązać zmianą priorytetów czy odnalezieniem nowego celu.

Kiedy brak radości życia jest czymś więcej niż jesienną chandrą?

Wróćmy na chwilę do Florentyny.

Początkowo sądziła, że potrzebuje odpoczynku. Przecież każdemu zdarzają się gorsze dni.

Ale mijał tydzień, potem kolejny, a ona coraz bardziej wycofywała się z życia.

Nie tylko nie miała ochoty na spotkania. Przestały ją interesować rzeczy, które wcześniej sprawiały jej przyjemność.

W psychologii i psychiatrii istnieje określenie anhedonia. Oznacza ograniczoną zdolność odczuwania przyjemności lub utratę zainteresowania aktywnościami, które wcześniej były satysfakcjonujące.

Może występować między innymi w depresji.

Warto zwrócić uwagę, jeśli brak radości utrzymuje się przez większość dni przez co najmniej dwa tygodnie, szczególnie gdy towarzyszą mu inne objawy:

• wyraźne zmęczenie i brak energii,
• zaburzenia snu lub apetytu,
• trudności z koncentracją,
• poczucie beznadziei albo bezwartościowości,
• wycofywanie się z relacji,
• trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków.

To nie jest lista służąca do samodzielnego stawiania diagnozy. To sygnały, że warto porozmawiać z lekarzem lub specjalistą zdrowia psychicznego. Nie trzeba też czekać 2 tygodni, jeśli objawy są nasilone lub szybko się pogarszają.

Czasami za podobnymi objawami stoją również problemy zdrowotne, na przykład zaburzenia czynności tarczycy, dlatego właściwa ocena ma znaczenie.

Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia lub zrobieniu sobie krzywdy, potrzebna jest pilna pomoc, a nie czekanie na poprawę nastroju.

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek straszyć.

Piszę, ponieważ uważność na siebie nie polega wyłącznie na zapaleniu świecy, wypiciu ciepłej herbaty i wsłuchaniu się w swoje emocje.

Czasem najbardziej troskliwą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić, jest poproszenie o pomoc.

Co może pomóc, kiedy nic Cię nie cieszy?

Florentyna zaczęła od małych rzeczy.

Nie miała ochoty na wielkie zmiany. Nie zamierzała nagle stawać się inną kobietą.

Zresztą skąd miałaby wziąć na to energię?

Zaczęła od spacerów.

Nie zawsze miała ochotę wychodzić. Czasem zakładała buty tylko po to, żeby przez kilkanaście minut pobyć poza domem.

Chodziła po pobliskim parku. Patrzyła na drzewa, które powoli traciły liście. Na mokre alejki. Na szare niebo.

Nie każdego dnia wracała w lepszym nastroju.

Ale odkryła, że nie musi czekać na idealną pogodę ani na przypływ energii, żeby zrobić dla siebie coś przyjemnego.

Światło dzienne i ruch

Regularny kontakt ze światłem dziennym pomaga organizmowi utrzymywać rytm dobowy. Aktywność fizyczna może wspierać samopoczucie i sen.

Nie oznacza to jednak, że spacer leczy depresję.

W przypadku sezonowego zaburzenia afektywnego stosuje się także między innymi psychoterapię, odpowiednio dobraną fototerapię i leczenie farmakologiczne. Wybór zależy od objawów i sytuacji zdrowotnej.

Odpoczynek, który naprawdę jest odpoczynkiem

Florentyna zaczęła również przyglądać się swoim wieczorom.

Zauważyła, że często była tak zmęczona, iż nie miała siły robić niczego poza przeglądaniem telefonu.

Niby odpoczywała.

Ale czy rzeczywiście?

Zaczęła czasem odkładać telefon wcześniej. Przygotowywała ciepłą kąpiel. Siadała z herbatą i patrzyła przez okno.

Nie po to, żeby natychmiast poczuć się lepiej.

Po prostu chciała przez chwilę niczego od siebie nie wymagać.

Kiedy zajmowałam się ajurwedą polecałam ciepłye kąpiele, medytacjie, ćwiczenia oddechowe i rozgrzewające posiłki.

Nadal widzę w tych rytuałach wartość, ponieważ przywracają równowagę dosz albo usuwają przyczynę obniżonego nastroju.

Ale także dla niektórych kobiet mogą być przyjemnym sposobem na odpoczynek, uspokojenie i odzyskanie odrobiny przestrzeni w ciągu dnia.

Kontakt z ludźmi, nawet kiedy najchętniej zostałabyś sama

Jest jeszcze coś.

Kiedy tracimy radość życia, często zaczynamy się wycofywać, nie odbieramy telefonu, odkładamy spotkania, nie mamy ochoty tłumaczyć, dlaczego jesteśmy przygaszone - zamykamy się w swoim smutku.

Florentyna też tak robiła.

Aż pewnego dnia zadzwoniła do przyjaciółki i zwyczajnie powiedziała, że jest jej trudno.

To nie rozwiązało wszystkich problemów. Ale przynajmniej nie musiała już udawać.

I czasami właśnie od tego zaczyna się zmiana- od jednej rozmowy. Czasem nawet łatwiej jest porozmawiać z kimś obcym, niż bliskimi, bo boimy się ich oceny.

Nie każda jesień musi być czasem rozkwitu

Jest w naturze coś, co zawsze mnie fascynowało- nie próbuje przez cały rok wyglądać tak samo.

Wiosną budzi się do życia. Latem rozkwita. Jesienią powoli oddaje to, co przez ostatnie miesiące tworzyła. Zimą odpoczywa.

A my?

My często oczekujemy od siebie nieustannego lata.

Chcemy być energiczne, produktywne, uśmiechnięte, zaangażowane. Chcemy mieć plany, cele, pasje i ochotę na życie.

Najlepiej codziennie.

A kiedy przychodzi moment, w którym nie mamy siły, zaczynamy się zastanawiać, co jest z nami nie tak.

Tylko czy naprawdę musimy być zawsze takie same?

Czy możemy pozwolić sobie na okres, w którym potrzebujemy więcej ciszy, odpoczynku i zwyczajnego bycia ze sobą?

Oczywiście, że możemy.

Pod warunkiem że nie pomylimy potrzeby odpoczynku z cierpieniem, które wymaga pomocy.

Bo jesień może być czasem zatrzymania. Ale nie powinna być usprawiedliwieniem dla wielotygodniowego poczucia beznadziei.

A może pytanie nie brzmi: „Dlaczego nic mnie nie cieszy?”

Florentyna przez długi czas zastanawiała się, jak odzyskać dawną siebie.

Tę kobietę, która miała energię. Która lubiła swoją pracę. Która cieszyła się ze spotkań, spacerów i zwyczajnych drobiazgów.

Chciała znowu czuć to samo.

Ale pojawiło się w niej inne pytanie:

"A jeśli nie muszę wracać do tego, jaka byłam?

Jeśli mogę zacząć poznawać siebie taką, jaka jestem dzisiaj?"

Nie chodzi o to, żeby pogodzić się z cierpieniem albo uznać, że utrata radości jest nieodłączną częścią dojrzewania ( nie cierpię słowa przekwitania ).

Chodzi o coś innego.

Może część rzeczy, które kiedyś nas cieszyły, przestała mieć znaczenie.

Może nasze potrzeby się zmieniły.

Może przez lata żyłyśmy według przekonań, które dzisiaj już do nas nie pasują.

A może po prostu jesteśmy zmęczone i potrzebujemy wsparcia.

Nie zawsze od razu wiemy, która odpowiedź jest prawdziwa. I nie musimy udawać, że wiemy.

Florentyna nadal lubiła jesień.

Nadal zachwycały ją kolory drzew, chłodne poranki i zapach wilgotnej ziemi.

Ale zaczęła rozumieć, że nie musi zachwycać się nimi każdego dnia.

Że czasami może być jej smutno.

Może nie mieć ochoty na spotkanie.

Może potrzebować odpoczynku, rozmowy, a czasem pomocy kogoś, kto potrafi spojrzeć na jej doświadczenie z innej perspektywy.

I że żadna z tych rzeczy nie odbiera jej prawa do dobrego życia.

Bo może właśnie na tym polega dojrzewanie.

Nie na tym, że z wiekiem zawsze wiemy, czego chcemy. Ale na tym, że coraz częściej mamy odwagę przyznać przed sobą, co naprawdę czujemy.

A Ty? Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że coś w Tobie gaśnie, chociaż na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku?

Może nie potrzebujesz dzisiaj kolejnej odpowiedzi.

Może na początek wystarczy, że pozwolisz sobie usłyszeć własne pytanie.

A jeśli wiesz, że chciałabyś coś zmienić, ale wciąż stoisz w miejscu?

Czasami za naszym zmęczeniem kryje się coś więcej niż potrzeba odpoczynku. Czujemy, że dotychczasowe życie przestało nam wystarczać. Chciałybyśmy czegoś innego, ale kiedy przychodzi moment decyzji, pojawia się to znajome: „Chciałabym, ale…”

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.