Weranda literacka

Kamieniec Ząbkowicki Moje parafialne wycieczki cz.1

W ostatnim czasie postawiłam na krótkie, jednodniowe wycieczki. Takie właśnie są organizowane w mojej parafii św. Trójcy we Wrocławiu. Działa tutaj klub seniora Stokrotka, którego głównodowodząca pani Maria ogłasza zapisy i... jedziemy.
  

Zwiedzamy Dolny Śląsk, bogaty  w pałace, klasztory i zamki, których poprzedni niemieccy właściciele wyjeżdżając, nie mogli zabrać. Niektóre są ruinami, ponieważ przez kilkadziesiąt powojennych lat Ziemie Odzyskane traktowane były jako źródło cegły dla odbudowującej się Warszawy. Niektóre miały więcej szczęścia i są zadbanymi budynkami, udostępnionymi zwiedzającym. Późną jesienią, gdy spadł pierwszy śnieg, wyruszyliśmy autokarem do Kamieńca Ząbkowickiego, do Marianny Orańskiej.

Wilhelmina Fryderyka Luiza Charlotta Marianna von Nassau-Oranien, tak brzmiało nazwisko królewny  niderlandzkiej, córki króla Niderlandów Wilhelma I Orańskiego i jego pierwszej żony – Fryderyki Luizy Pruskiej, która po raz pierwszy odwiedziła Kamieniec Ząbkowicki, gdy odziedziczyła go w spadku po swej matce. Tutaj zdecydowała się wybudować  letnią rezydencję, którą projektuje  Karl Friedrich Schinkel . Pałac budowany jest przez 33 lata z powodu wstrzymania budowy i osobistych perturbacji życiowych Marianny, czyli rozwodu z pruskim księciem Albrechtem Hohenzollernem. Rozwód nie będzie jeszcze takim skandalem, bo mąż znany był z rozwiązłego trybu życia, jak fakt, że Marianna związała się  ze swoim sekretarzem i masztalerzem Johannesem van Rossumem i urodziła   nieślubne dziecko. Wywołało to wielki skandal na europejskich dworach. Została za to wygnana z Prus i pozbawiona prawa do kontaktów z dziećmi i przebywania w swoich śląskich posiadłościach dłużej niż przez 24 godziny.  Inteligencja i spryt pozwoliły jej dokończyć budowę pałacu, który podarowała w prezencie ślubnym swojemu synowi Fryderykowi Wilhelmowi Albrechtowi Hohenzollernowi (1837–1906). Podarowała nie tylko pałac, ale tzw. klucz stroński. Są to  dobra ziemskie we wschodniej części ziemi kłodzkiej, utworzone w XVII wieku. Obszar ten obejmuje tereny położone w dolinie rzeki Białej Lądeckiej, które współcześnie pokrywają się z granicami gminy Stronie Śląskie.  

Syn Albrecht   ożenił się z   Marią z Saksonii na Altenburgu (1854–1898). Po śmierci żony wybudował, w północno-zachodniej części parku, mauzoleum w typie świątyni greckiej. Budynek od końca II wojny światowej niszczał i stopniowo popadł w całkowitą ruinę. Współcześnie został jednak odrestaurowany. Prace zakończono w październiku 2018 r. Obecnie jest dostępny dla zwiedzających. W środku zobaczyć można epokowe artefakty oraz instalację multimedialną w postaci hologramu Albrechta Hohenzollerna. Albrecht odsuwa płytę  sarkofagu, powoli  wstaje i  grobowym głosem opowiada. Jest to tak sugestywne , że małe dzieci wpadają w histerię, myśląc, że to prawdziwy nieboszczyk powstał z grobowca. Nawet my, dorośli, poczuliśmy ciarki na plecach. 

Po śmierci Marianny Orańskiej i jej syna mieszkają tutaj ich  potomkowie. W czasie wojny  ewakuują się z  pałacu i terenu Kamieńca z powodu nadciągającej Armii Czerwonej, wywożąc  liczne dobra, wyposażenie pomieszczeń oraz dzieła sztuki.(Marianna posiadała kolekcję 600 obrazów) Żołnierze Armii Czerwonej okrutnie potraktowali zabalsamowane zwłoki Marii z Saksonii, wydobywając je z krypty i obwożąc na rowerze po okolicy. Zdewastowali także pałac.  Rok później obiekt trawi pożar i rezydencja staje się ruiną. Marmurowe podłogi oraz kolumny zostają wywiezione, aby wspomóc odbudowę stolicy po powstaniu. W latach pięćdziesiątych postępuje dewastacja pałacu. Wreszcie pałac powraca pod bezpośredni zarząd właściciela, tj. Gminy Kamieniec Ząbkowicki. Ogólny stan kompleksu był katastrofalny. W 2013 po przeprowadzeniu intensywnych działań remontowo-odtworzeniowych i zabezpieczających, pałac został udostępniony do zwiedzania dla turystów. 

Marianna von Nassau-Oranien, właścicielka wielkich dóbr na Dolnym Śląsku,  zasłynęła jako filantropka i pionierka turystyki. Zostaje zapamiętana jako jedna z najbardziej niekonwencjonalnych dam XIX wieku, która przerosła swoją epokę. 

Spójrzmy chociażby na Dolny Śląsk, czy później, jej siedzibę w Schloss Reinhartshausen. W obu wypadkach mamy do czynienia z przestrzenią stającą się dla królewny punktem zakorzenienia, z którego się czerpie, ale i miejscem, o które należy dbać, sprawować nad nim pieczę i kształtować. I tak, na Dolnym Śląsku, posunięcia  Marianny przyciągające osadników miały pozytywny wpływ na rozwój gospodarki wydobywczej, leśnej i handlu, a w nieco późniejszym okresie, na rozwój turystyki w okolicy. Dzięki temu udało się jej tworzyć  tysiące miejsc pracy. Niestrudzona była też jej działalność dobroczynna: budowała kościoły, finansowała remonty domów swoich poddanych, otwierała domy opieki dla sierot. Zarządzała ogromnym majątkiem ziemskim (tzw. klucz stroński). Inwestowała w przemysł (huty szkła, kamieniołomy), budowała drogi i szkoły, dbając o rozwój regionu i dobrobyt miejscowej ludności, za co zyskała przydomek Dobrej Pani. Odkryty w jej dobrach marmur do dziś nosi nazwę Biała Marianna. 

Zauroczeni postacią królewny, jej historią, w ciszy  przerwanej jedynie odmówioną dziesiątką różańca, wracamy do Wrocławia. cdn.

Ewa Semków 

Korzystałam także z informacji zamieszczonych w internecie. Zdjęcie: Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim, Wikipedia

Warto przeczytać inny esej Autorki

https://www.kobieta50plus.pl/pl/weranda-literacka/kompotierki-mojej-mamy 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.